Sprawa Zondacrypto pokazuje, jak szybko pozornie odrębne problemy mogą połączyć się w jedno rozbudowane postępowanie. Punktem wyjścia były problemy klientów giełdy kryptowalut z wypłatą pieniędzy. Obecnie, według materiału opublikowanego przez iGryfino.pl, prokuratura bada znacznie szerszy zestaw zdarzeń: działalność Zondacrypto i wcześniejszego BitBaya, wielomilionowe transfery, podejrzenia działania zorganizowanej grupy przestępczej, przepływy środków do osób i organizacji związanych z polityką oraz zaginięcie Sylwestra Suszka. Źródłem informacji wykorzystanych w tym tekście jest publikacja iGryfino.pl z 8 września 2026 r.
Jednym z najnowszych wydarzeń opisanych w materiale jest zatrzymanie 5 września Romana Ż., wieloletniego wspólnika Suszka i osoby związanej z początkami BitBaya. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty, w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Śledczy mają wiązać go również z oszustwami komputerowymi, których szkody wobec użytkowników giełdy oszacowano na co najmniej 7,8 mln zł.
Roman Ż. nie przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód zgodził się natomiast na jego tymczasowe aresztowanie. To istotne rozróżnienie: zastosowanie aresztu nie jest stwierdzeniem winy. Odpowiedzialność karną może ostatecznie rozstrzygnąć dopiero sąd.
Postępowanie obejmuje więcej osób. Według opisywanego materiału 2 września zatrzymano Annę P., Jaromirę W. i Rafała Z. Prokuratura bada m.in. podejrzenie funkcjonowania grupy, której działalność miała zmierzać do przejęcia składników majątku Sylwestra Suszka. Wśród analizowanych operacji znajduje się niemal 8 mln euro przelanych z rachunku operatora Zondacrypto na zakup nieruchomości we Francji. W materiale wymieniono ponadto zarzuty dotyczące prania 7,5 mln zł oraz przywłaszczenia 1,7 mln zł.
Szczególnie poważnie brzmią podejrzenia wobec Anny P. Według śledczych miała ona utrudniać postępowanie dotyczące zaginięcia Suszka poprzez zabranie dysku rejestratora monitoringu ze stacji paliw oraz nakłanianie do składania fałszywych zeznań. Cała trójka zatrzymanych nie przyznała się do zarzutów.
W tej historii kluczową datą pozostaje 10 marca 2022 r. Wtedy zaginął Sylwester Suszek, jedna z najważniejszych osób związanych z BitBayem. Do dziś nie został odnaleziony. BitBay powstał w 2014 r., następnie działalność przeniesiono za granicę, a marka przeszła przemiany prowadzące ostatecznie do Zondacrypto.
Według źródłowego materiału 30 lipca 2026 r. prokuratura połączyła postępowanie dotyczące Zondacrypto ze śledztwem dotyczącym zaginięcia Suszka. Sam fakt połączenia postępowań nie wyjaśnia jednak, co stało się z przedsiębiorcą. Oznacza przede wszystkim, że śledczy uznali istniejące między sprawami związki za wystarczająco istotne, aby analizować je wspólnie.
Właśnie tutaj potrzebna jest szczególna ostrożność. Zaginięcie człowieka, zarzuty gospodarcze i przepływy finansowe mogą występować w jednym postępowaniu, ale samo ich zestawienie nie dowodzi jeszcze związku przyczynowego. Materiał źródłowy nie przedstawia dowodu pozwalającego przesądzić, co stało się z Suszkiem ani kto miałby odpowiadać za jego zaginięcie.
Jeszcze bardziej skomplikowany jest polityczny wymiar sprawy.
Po odejściu Suszka jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób związanych z Zondacrypto stał się Przemysław Kral. Źródło, powołując się na ustalenia TVP Info, informuje, że miał uzyskać status tzw. małego świadka koronnego i współpracować z prokuraturą. Szczegóły tej współpracy nie zostały jednak publicznie przedstawione przez śledczych.
W tym kontekście pojawia się Zbigniew Ziobro. Były minister sprawiedliwości potwierdził, że związana z nim fundacja otrzymała od Krala łącznie 450 tys. zł. Sam Ziobro przyznał później, że przyjęcie darowizny było błędem, ale odrzuca interpretację, zgodnie z którą pieniądze miały stanowić zapłatę za pomoc w sprawach biznesowych. Według jego stanowiska była to legalna darowizna przeznaczona na działalność fundacji.
To jeden z najważniejszych punktów wymagających oddzielenia faktów od zarzutów. Przekazanie 450 tys. zł jest w materiale przedstawiane jako fakt potwierdzony również przez Ziobrę. Czym innym jest natomiast odpowiedź na pytanie, jaki był rzeczywisty cel przekazania pieniędzy.
Według relacji przypisywanej Kralowi środki miały być związane z oczekiwaniem pomocy dotyczącej jego biznesu. Ziobro temu zaprzecza. Premier Donald Tusk, występując w Sejmie i powołując się na materiały ze śledztwa, mówił natomiast o zeznaniach dotyczących 2 mln zł, które miały zostać przekazane za rozwiązanie problemów prawnych Krala. W tej relacji pojawiło się również nazwisko Patrycji Koteckiej.
Nie można jednak stawiać znaku równości między zeznaniem świadka a udowodnionym zdarzeniem. Zeznania mogą stanowić dowód w postępowaniu, ale podlegają sprawdzaniu i konfrontowaniu z dokumentami, przepływami finansowymi oraz innymi dowodami. Sam materiał źródłowy nie przedstawia informacji pozwalających przesądzić, że deklarowane 2 mln zł rzeczywiście było ceną za polityczną lub prawną pomoc.
Ziobro twierdzi z kolei, że obecna władza wykorzystuje śledztwo do walki politycznej. To jego stanowisko również wymaga odnotowania, ale materiał nie przedstawia dowodu, który sam w sobie potwierdzałby taką tezę. Jednocześnie były minister nie kwestionuje otrzymania przez fundację 450 tys. zł.
Krytyka pojawiła się również po stronie polityków związanych wcześniej z obozem rządzącym. Mateusz Morawiecki stwierdził, według źródła, że od Krala nie należało przyjmować pieniędzy i że Ziobro powinien tę sprawę wyjaśnić.
Lista badanych politycznych i instytucjonalnych powiązań jest szersza. Według materiału Prokuratura Krajowa weryfikuje finansowanie fundacji związanej ze Zbigniewem Ziobrą, ale również fundacji Przemysława Wiplera oraz osób współpracujących przy pracach legislacyjnych dotyczących rynku kryptowalut. Badane mają być także kwestie finansowania Telewizji Republika i jej prezesa Tomasza Sakiewicza, konferencji CPAC, możliwej korzyści majątkowej dla prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza oraz działania osób pomagających Marcinowi Romanowskiemu.
W przypadku tych nazwisk i instytucji trzeba zachować ten sam standard: zainteresowanie prokuratury nie jest dowodem popełnienia przestępstwa. Sam materiał źródłowy zaznacza, że część informacji dopiero podlega weryfikacji.
Osobnym elementem sprawy jest Radosław Piesiewicz. Według publikacji prokuratura bada m.in., czy powoływał się na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów w związku z postępowaniem dotyczącym Zondacrypto. Śledczy weszli 2 września do siedzib PKOl i UOKiK, gdzie zabezpieczano dokumenty.
Polityczny konflikt rozszerzył się także na sposób ujawniania informacji ze śledztwa. Po wystąpieniu Donalda Tuska w Sejmie PiS złożyło zawiadomienie dotyczące możliwości bezprawnego ujawnienia fragmentów zeznań. Przedstawiciele prokuratury oraz minister sprawiedliwości Waldemar Żurek bronili możliwości ich ujawnienia, argumentując m.in. interesem publicznym i tym, że publikacja informacji nie zagraża postępowaniu. Poseł PiS Michał Woś prezentował przeciwne stanowisko.
Materiał iGryfino.pl próbuje nadać temu spójną polityczną interpretację, ale w kilku miejscach wychodzi poza same bezsporne fakty. Szczególnie ostrożnie należy traktować sugestie dotyczące „parasola ochronnego” czy wpływu świata przestępczego na polityków. Z informacji przedstawionych w źródle wynika, że właśnie możliwość wystąpienia takich zależności jest przedmiotem badania. Nie wynika natomiast, że została już udowodniona.
Podobnej ostrożności wymaga opis wcześniejszych decyzji prokuratury. Źródło twierdzi, że wcześniejsze postępowania były umarzane w okresie rządów PiS i łączy te decyzje politycznie z ówczesnym Ministerstwem Sprawiedliwości. Jednocześnie w dostarczonym materiale nie przedstawiono dokumentów, pełnych uzasadnień decyzji ani materiału pozwalającego samodzielnie ustalić, czy konkretne umorzenia były skutkiem politycznej ingerencji. Tak daleko idącego wniosku nie można więc uznać za udowodniony wyłącznie na podstawie tej publikacji.
To samo dotyczy komentarzy internautów zamieszczonych pod tekstem źródłowym. Pojawiają się w nich znacznie dalej idące oskarżenia wobec polityków i osób związanych z giełdą. Nie stanowią one dowodów i nie powinny być wykorzystywane do ustalania faktów.
Pozostają natomiast fakty o dużym ciężarze: są zatrzymania, zarzuty karne, tymczasowe aresztowania, zabezpieczone dokumenty i majątek, wielomilionowe przepływy finansowe oraz potwierdzona darowizna 450 tys. zł dla fundacji związanej ze Zbigniewem Ziobrą. Jest również niewyjaśnione od 2022 r. zaginięcie Sylwestra Suszka oraz decyzja śledczych o połączeniu tego postępowania ze sprawą Zondacrypto.
Najważniejszego pytania nadal jednak nie rozstrzygnięto. Czy przepływy pieniędzy do podmiotów związanych z polityką były legalnym finansowaniem i darowiznami, czy też miały służyć uzyskaniu konkretnych korzyści lub wpływu? Na podstawie materiału źródłowego można stwierdzić, że prokuratura próbuje to ustalić. Nie można jeszcze uczciwie napisać, że już to udowodniła.







Komentarze