Rolnik z Gliwic wjechał ciągnikiem na świeżo położony asfalt przy ul. Rybackiej i zniszczył blisko 200 metrów nawierzchni. Prokuratura szacuje straty na około 300 tys. zł, a wobec 60-letniego mężczyzny zastosowano trzymiesięczny areszt. Podejrzany nie kwestionował samego zniszczenia drogi, ale twierdził, że teren należy do niego. Z dokumentacji, na którą powołują się prokuratura i Zarząd Dróg Miejskich, wynika jednak, że sporne działki są własnością Gminy Gliwice.

To jednak nie kończy sprawy. ZDM poinformował, że działki nr 803 i 804 przeszły na własność gminy jeszcze w 2001 r., w związku z podziałem nieruchomości dokonanym na wniosek właściciela. Udostępnione wypisy z księgi wieczystej wskazują Gminę Gliwice jako właściciela 1/1, a jako podstawę wpisu wymieniają decyzję Prezydenta Miasta Gliwice z 28 marca 2001 r. i art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Na obecnym etapie nie dysponujemy jednak samą decyzją podziałową, która pozwoliłaby niezależnie zweryfikować wszystkie okoliczności historycznego podziału.

Pojawił się natomiast drugi wątek. ZDM utrzymuje, że wykonanie nowej nawierzchni na Rybackiej było jedynie „remontem istniejącej nawierzchni” i dlatego nie wymagało dokumentacji projektowej, pozwolenia na budowę ani zgłoszenia robót. Miasto już wcześniej umieściło ten odcinek w planie jako „remont nawierzchni jezdni”.

Materiały historyczne budzą jednak pytania, na które na razie nie znamy odpowiedzi. Zdjęcie z września 2025 r. pokazuje na analizowanym odcinku nawierzchnię szutrową lub kruszywową, bez ciągłej nawierzchni bitumicznej. Wizja lokalna po wykonaniu prac wskazuje ponadto na możliwość zmiany szerokości nawierzchni. Samo to nie przesądza jeszcze, że doszło do przebudowy, ale ma znaczenie dla kwalifikacji robót: Prawo budowlane odróżnia remont, czyli odtworzenie stanu pierwotnego, od przebudowy, która prowadzi do zmiany parametrów użytkowych lub technicznych obiektu.

Dlatego Redakcja ZEVO zwróciła się do właściwych organów z pytaniami o rzeczywisty zakres prac, wcześniejszą konstrukcję drogi, szerokość nawierzchni przed i po robotach oraz podstawę prawną zastosowanego trybu. Do czasu otrzymania odpowiedzi nie ma podstaw, by przesądzać, że procedury zostały naruszone — tak samo jak nie ma podstaw, by uznać internetowe zarzuty wobec urzędników za udowodnione.

Sprawa ma jeszcze jeden zwrot. 12 sierpnia Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podjęło z urzędu sprawę zastosowania tymczasowego aresztowania wobec rolnika i zwróciło się do Sądu Rejonowego w Gliwicach o uzasadnienie decyzji oraz informację o jej prawomocności.

Jedno jest więc dziś pewne: spór o Rybacką przestał dotyczyć wyłącznie człowieka, który zaorał asfalt. Coraz więcej pytań dotyczy historii gruntu, zakresu wykonanych robót oraz tego, czy określenie „remont” odpowiada ich rzeczywistemu charakterowi. Na odpowiedzi organów czekamy.