Warszawa wzmacnia kwantowe zaplecze
Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk rozwija w Warszawie Centrum Modelowania dla Technologii Kwantowych. Za przedsięwzięciem stoi projekt EUCENTRAL, na który Unia Europejska przeznaczyła około 2,47 mln euro w ramach programu Horyzont Europa.
Sformułowanie „nowe centrum” może jednak sugerować, że projekt dopiero się zaczyna. W rzeczywistości cordis.europa.eu/…. Obecne doniesienia są więc kolejnym etapem budowy ośrodka, a nie inauguracją przedsięwzięcia od zera.
Jego znaczenie jest przy tym szersze niż utworzenie kolejnej jednostki badawczej z modnym słowem „kwantowy” w nazwie.
Celem jest stworzenie trwałego zespołu specjalizującego się w modelowaniu technologii kwantowych, rozwijanie metod teoretycznych i numerycznych oraz otwartego oprogramowania, które może być wykorzystywane przez innych badaczy. Projekt zakłada także pozyskiwanie naukowców z zagranicy, rozwój współpracy międzynarodowej i kompetencji związanych z komercjalizacją badań.
Nie budują kolejnego komputera kwantowego
Warto wyjaśnić podstawową różnicę: warszawskie centrum nie ma być fabryką procesorów kwantowych ani laboratorium budującym konkurenta dla maszyn IBM, Google czy europejskich producentów.
Jego domeną jest modelowanie.
Układy kwantowe są niezwykle trudne do przewidywania, szczególnie gdy składają się z wielu wzajemnie oddziałujących elementów i pozostają w kontakcie z otoczeniem. To właśnie takie problemy mają analizować naukowcy związani z EUCENTRAL.
Teoria i symulacje są w tym przypadku częścią technologicznego zaplecza równie potrzebną jak fizyczny sprzęt. Zanim kosztowne urządzenie zostanie zbudowane albo eksperyment przeprowadzony, trzeba wiedzieć, jakiego zachowania układu można się spodziewać, które parametry mają znaczenie i gdzie pojawią się ograniczenia.
eucentral.cft.edu.pl/…, że efektem projektu ma być m.in. międzynarodowa grupa badawcza oraz platforma oprogramowania do modelowania systemów kwantowych. Instytut chce również zatrzymać powstały zespół po zakończeniu unijnego finansowania.
To ostatnie będzie jednym z ważniejszych testów całego przedsięwzięcia. Pięcioletni grant może zbudować kompetencje, ale o trwałości centrum zdecyduje dopiero to, czy po 2029 roku będzie ono w stanie nadal zatrudniać specjalistów, pozyskiwać kolejne projekty i współpracować z przemysłem.
Polska kwantowa mapa nie kończy się na Warszawie
Patrząc wyłącznie na 2,5 mln euro dla jednego warszawskiego projektu, można odnieść wrażenie, że wobec światowego wyścigu technologicznego jest to kwota symboliczna. Taki obraz byłby jednak niepełny.
EUCENTRAL jest jednym z kilku elementów infrastruktury kwantowej rozwijanej obecnie w Polsce.
Najbardziej namacalnym przykładem jest Poznań. W Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym działa PIAST-Q, komputer kwantowy wykorzystujący technologię pułapkowanych jonów. System powstał jako część europejskiej infrastruktury EuroHPC i pcss.pl/….
W maju 2026 roku na Politechnice Poznańskiej zainaugurowano ponadto komputer IQM Radiance 5. To pięciokubitowa maszyna, którą uczelnia zamierza wykorzystywać przede wszystkim do badań i kształcenia. gov.pl/…, że równolegle rozwijane są kierunki studiów związane z technologiami oraz informatyką kwantową.
Powstaje więc coś więcej niż pojedynczy projekt: sprzęt, zespoły teoretyczne, kształcenie i współpraca z europejską infrastrukturą zaczynają tworzyć pierwsze elementy ekosystemu.
2,5 mln euro brzmi dobrze. W tej branży to jednak niewielka skala
Technologie kwantowe są dziedziną, w której koszty bardzo szybko rosną.
Samo stworzenie silnej grupy badawczej jest relatywnie tanie w porównaniu z projektowaniem i produkcją procesorów, budową kriogenicznych instalacji laboratoryjnych, rozwojem fotoniki czy przemysłową produkcją komponentów. Najbardziej ambitne przedsięwzięcia wymagają wieloletnich inwestycji liczonych nie w pojedynczych milionach, lecz w dziesiątkach i setkach milionów euro.
Dlatego warszawskich 2,47 mln euro nie należy traktować jako kwoty, która sama w sobie zmieni pozycję Polski w globalnym wyścigu.
Może natomiast kupić coś, czego nie da się szybko zamówić u zagranicznego dostawcy: zespół ludzi, specjalistyczną wiedzę, narzędzia i sieć kontaktów.
W głębokich technologiach właśnie kapitał intelektualny często okazuje się najtrudniejszym elementem do odtworzenia. Komputer można kupić. Doświadczonej grupy naukowców pracującej wspólnie przez lata – nie.
Najtrudniejszy etap zaczyna się poza laboratorium
Polska ma atuty w fizyce teoretycznej, matematyce, informatyce i kryptografii. Dostrzega je również administracja państwowa. W marcu 2026 roku Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało gov.pl/….
Dokument wskazuje m.in. na potrzebę długoterminowego finansowania badań, rozwoju infrastruktury, kształcenia kadr, współpracy nauki z gospodarką oraz budowania krajowych specjalizacji.
Charakterystyczny jest jednak również inny fakt: w 2026 roku nadal mówimy o przygotowywaniu docelowej polityki państwa, a nie o wieloletnim programie, którego efekty można już mierzyć.
To pokazuje różnicę między posiadaniem dobrych zespołów naukowych a stworzeniem kompletnego sektora technologicznego.
Żeby ten drugi rzeczywiście powstał, publikacje naukowe i granty muszą z czasem prowadzić do patentów, wyspecjalizowanych firm, zamówień przemysłowych, produkcji komponentów, nowych miejsc pracy i technologii wdrażanych na rynku. Potrzebny jest także kapitał gotowy finansować przedsięwzięcia, których rozwój trwa długo i obarczony jest wysokim ryzykiem.
Nie kropla w morzu, ale też nie powód do ogłaszania sukcesu
Warszawskie Centrum Modelowania dla Technologii Kwantowych trudno uznać za samotną inwestycję w kraju pogrążonym w technologicznej stagnacji. PIAST-Q, kolejny komputer kwantowy w Poznaniu, rozwój kierunków studiów i następne zespoły badawcze pokazują, że w Polsce powstaje już kilka uzupełniających się elementów kwantowego zaplecza.
Nie oznacza to jednak, że kraj stał się europejskim liderem tej branży.
Znacznie trafniej potraktować EUCENTRAL jako jeden z elementów budowania kompetencji w momencie, gdy technologie kwantowe nadal znajdują się na stosunkowo wczesnym etapie rozwoju. To właśnie teraz mniejsze państwa i ośrodki naukowe mają większą szansę wejść do gry, zanim rynek zostanie podzielony między kilku technologicznych gigantów.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy 2,5 mln euro to dużo.
Brzmi: co pozostanie w Polsce, gdy pieniądze z tego konkretnego grantu się skończą?
Jeżeli będą to silny zespół, używane na świecie narzędzia, nowe firmy, kolejne projekty oraz absolwenci zdolni rozwijać własne technologie, warszawskie centrum okaże się częścią znacznie większej zmiany.
Jeżeli wraz z końcem finansowania skończy się także rozwój zbudowanych struktur, pozostanie dobrze zrealizowany projekt badawczy – wartościowy dla nauki, ale daleki od technologicznego przełomu.







Komentarze