Katastrofa na przejeździe kolejowo-drogowym w Sokolnikach Suchych ma doprowadzić do zmian nie tylko w wysokości kar dla kierowców. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział również rozwój automatycznego wykrywania wykroczeń i lepsze wykorzystanie kamer już działających przy przejazdach. Pierwszy z przygotowywanych pakietów zmian ma trafić na najbliższe posiedzenie Rady Ministrów.

Tragedia uruchomiła prace nad przepisami

Do katastrofy w Sokolnikach Suchych w powiecie przysuskim doszło 9 września. Z oficjalnej redakcja.www.gov.pl/… wynika, że ciężarówka wjechała na przejazd mimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu i zderzyła się z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin Główny–Szczecin.

Lokomotywa i niemal wszystkie wagony uległy wykolejeniu. Pociągiem podróżowało co najmniej 114 osób, w tym trzech członków załogi. Jedna z pasażerek zmarła w szpitalu. Prokuratura podała również, że wśród osób pozostających w ciężkim stanie byli maszynista i kierowca ciężarówki.

Są to wstępne ustalenia śledczych, a nie prawomocne rozstrzygnięcie dotyczące odpowiedzialności za katastrofę. Prokuratura zabezpieczyła m.in. rejestrator z kabiny maszynisty, a w czynnościach uczestniczyli przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych.

Prawo jazdy za wjazd na czerwonym

Jednym z najdalej idących zapowiadanych rozwiązań jest zatrzymywanie prawa jazdy na trzy miesiące kierowcy, który wjedzie na przejazd kolejowo-drogowy przy czerwonym świetle. To na razie zapowiedź projektowanej regulacji, a nie obowiązujący przepis.

Na tym rządowe plany się nie kończą. Jak wiadomosci.onet.pl/…, Klimczak mówi o kilku pakietach zmian. Mają one obejmować również wzmocnienie uprawnień Straży Ochrony Kolei i poprawę współpracy między zarządcą infrastruktury kolejowej, SOK oraz systemami monitoringu.

System „red light” ma automatycznie rejestrować wykroczenia

Istotną częścią planu jest szersze wykorzystanie systemów typu red light. Ich zadaniem jest automatyczne rejestrowanie pojazdów wjeżdżających na przejazd pomimo czerwonego sygnału. Dane mogą następnie posłużyć do identyfikacji sprawcy wykroczenia i nałożenia sankcji.

Według danych przedstawionych przez Klimczaka obecnie działa w Polsce 10 takich systemów, podczas gdy na przejazdach zamontowanych jest około 2,5 tys. kamer. Nie oznacza to jednak, że wszystkie istniejące urządzenia można po prostu włączyć do automatycznego systemu egzekwowania przepisów. Część nie ma odpowiednich możliwości technicznych.

Rząd chce zintegrować odpowiednie urządzenia z systemem CANARD, czyli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Oznaczałoby to przejście od monitoringu służącego przede wszystkim obserwacji sytuacji do szerszego automatycznego wykrywania naruszeń.

Same wyższe kary nie rozwiązują problemu

Zapowiadane działania wskazują na dwa równoległe kierunki: zwiększenie dotkliwości sankcji i podniesienie prawdopodobieństwa wykrycia wykroczenia. Ten drugi element może mieć szczególne znaczenie na przejazdach, których policja nie jest w stanie stale kontrolować.

Klimczak podkreśla jednocześnie znaczenie zachowania samych kierowców. Automatyczny nadzór może dokumentować złamanie zakazu, ale nie zastąpi obowiązku zatrzymania się przed czerwonym sygnałem ani prawidłowej oceny sytuacji przed wjazdem na tory.

Na obecnym etapie nie jest jeszcze znany pełny kształt wszystkich zapowiadanych pakietów ani zakres dodatkowych uprawnień poszczególnych służb. Dopiero projekty przepisów pokażą także, ile istniejących kamer będzie można wykorzystać w automatycznym nadzorze, ile nowych urządzeń trzeba będzie zainstalować oraz jakie będą koszty rozbudowy systemu.

Katastrofa w Sokolnikach Suchych stała się bezpośrednim impulsem do przyspieszenia tych prac. O tym, jak daleko pójdą zmiany, zdecyduje jednak ostateczna treść projektów przyjętych przez rząd, a następnie przebieg procesu legislacyjnego.