Pub, którego supermarket właściwie nie potrzebował
Na początku wygląda to jak zwykła internetowa ciekawostka. Chris Spargo zabiera Luke’a O'Sullivana do Dundonald, na wschód od Belfastu, i każe mu zgadywać nazwę pubu należącego do Lidla. Pada propozycja „The Little Boot”, ale właściwa odpowiedź brzmi „The Middle Ale” — gra słów odnosząca się do „middle aisle”, środkowej alejki Lidla znanej z przypadkowego zestawu produktów.
Ta zabawa słowna jest jednak tylko wejściem do znacznie poważniejszej historii. Zgodnie z youtube.com/…, pub nie powstał przede wszystkim dlatego, że Lidl chciał rozwijać nową gałąź gastronomicznego biznesu. Autor nagrania przedstawia go jako konsekwencję północnoirlandzkiego systemu licencjonowania sprzedaży alkoholu.
To ważne rozróżnienie. „The Middle Ale” można traktować jako zabawną osobliwość tylko do chwili, gdy zada się pytanie, dlaczego sieć supermarketów przez lata zabiegała o licencję pubową, skoro jej rzeczywistym celem była sprzedaż alkoholu klientom sklepu.
System zbudowany na ograniczonej liczbie zezwoleń
Spargo cofa historię do 1923 roku i Intoxicating Liquor Act, wiążąc ówczesne regulacje z ruchem na rzecz ograniczania spożycia alkoholu. Zastrzega przy tym, że ustawa mogła częściowo formalizować rozwiązania istniejące już wcześniej. To istotne, bo sam materiał nie daje podstaw, by wszystkie dzisiejsze osobliwości systemu przypisywać bezpośrednio intencjom ustawodawców sprzed ponad stu lat.
Kluczowe są dwa mechanizmy opisane w nagraniu.
Pierwszy to zasada „surrender”: nowa licencja może zostać wydana dopiero wtedy, gdy istniejąca zostanie zwrócona. W praktyce ogranicza to łączną liczbę zezwoleń.
Drugi to test „inadequacy”. Nowe zezwolenie nie powinno zostać przyznane, jeżeli na danym obszarze istnieje już wystarczająca liczba licencjonowanych punktów.
Materiał rozróżnia przy tym licencje pozwalające sprzedawać alkohol do konsumpcji na miejscu, typowe dla pubów, oraz zezwolenia na sprzedaż alkoholu na wynos, wykorzystywane przez sklepy. Według Spargo szczególnie ważny jest tutaj jeden element: posiadacz licencji pubowej może również sprzedawać alkohol do spożycia poza lokalem.
I właśnie w tym miejscu system zaczyna działać w sposób, który trudno pogodzić z jego restrykcyjną konstrukcją. Przepisy mogą zablokować supermarketowi zwykłą licencję sklepową z powodu istniejącej konkurencji, ale jednocześnie pozostawić drogę do uzyskania szerszej licencji pubowej, która obejmie także sprzedaż na wynos.
Nie oznacza to automatycznie złamania prawa. Przeciwnie — cała opisana strategia Lidla polegała na wykorzystaniu uprawnień, które według materiału prawo samo przewiduje.
Pierwsza próba: obok działał już Winemark
Lidl otworzył supermarket w Dundonald w 2002 roku i wystąpił o możliwość sprzedaży alkoholu. Sprzeciw zgłosił Winemark, sieć sklepów alkoholowych posiadająca — według nagrania — 84 placówki w Irlandii Północnej. Jeden z jej sklepów znajdował się bezpośrednio przy Lidlu.
Argument był prosty: skoro w tej lokalizacji działa już punkt sprzedający alkohol, kolejny nie jest potrzebny w rozumieniu testu „inadequacy”. Sprzeciw został uwzględniony, a Lidl zezwolenia nie dostał.
Z perspektywy Winemarku stanowisko było zgodne z mechanizmem przewidzianym przez obowiązujące regulacje. Firma korzystała z prawa do zakwestionowania nowej licencji. Jednocześnie nie sposób pominąć oczywistego skutku gospodarczego: powodzenie sprzeciwu powstrzymywało bezpośredniego sąsiada i konkurenta przed wejściem na rynek sprzedaży alkoholu.
To jednak skutek, a nie dowód motywu. Spargo później sugeruje ekonomiczne korzyści, jakie obecni posiadacze licencji mogą czerpać z blokowania nowych podmiotów, lecz sam materiał nie przedstawia dowodu, że właśnie taki motyw kierował Winemarkiem w każdym z jego sprzeciwów.
Zamknięty pub otworzył Lidlowi inną drogę
Sytuacja zmieniła się w 2019 roku. W Dundonald funkcjonowały wówczas, według relacji, dwa puby: The Lewis oraz Ruby's. The Lewis został zamknięty.
W tej sytuacji można było argumentować, że liczba pubów w okolicy przestała być wystarczająca. Lidl mógł więc ubiegać się nie o licencję sklepową, lecz o licencję pozwalającą prowadzić pub. Zamknięty The Lewis miał zwrócić własną licencję, Lidl miał otrzymać nową, otworzyć lokal, a dzięki uprawnieniom wynikającym z tej licencji — rozpocząć również sprzedaż alkoholu na wynos.
To pokazuje paradoks systemu najczytelniej. Firma, której odmówiono prostszego zezwolenia na sprzedaż alkoholu w supermarkecie, znalazła legalną drogę prowadzącą przez stworzenie całego pubu.
Pierwsza wersja tego planu upadła jednak z przyczyn, które w materiale zostały opisane wyjątkowo nieprecyzyjnie.
Spargo mówi o bliżej niezidentyfikowanym mężczyźnie, który miał skontaktować się z Lidlem i zagrozić poinformowaniem sądu o rzekomo nielegalnych przeróbkach dokonanych wcześniej w The Lewis. Gdyby zarzut był skuteczny, licencja pubu mogłaby okazać się nieważna i nie nadawałaby się do zwrócenia na potrzeby nowego wniosku.
Według relacji osoba ta miała oczekiwać wynegocjowanego porozumienia. Lidl odmówił i wycofał wniosek.
To jeden z fragmentów wymagających szczególnej ostrożności. Materiał nie podaje nazwiska zainteresowanego, dokumentów, treści korespondencji ani rozstrzygnięcia potwierdzającego prawdziwość zarzutów dotyczących The Lewis. Można więc opisać zdarzenie jako wersję przedstawioną przez autora nagrania, ale nie ma podstaw, by na jej podstawie stwierdzić jako udowodniony fakt, że doszło do próby wymuszenia pieniędzy czy innego przestępstwa.
Ruby's, Winemark i trzy i pół roku sporu
Lidl miał jednak alternatywę. Drugim działającym pubem było Ruby's, którego właściciel — według materiału — i tak rozważał zakończenie działalności. Mówiono również o możliwości wyburzenia budynku i zastąpienia go mieszkaniami.
Sieć zawarła więc z Ruby's porozumienie dotyczące zwrotu jego licencji.
Winemark ponownie zgłosił sprzeciw. Rozpoczął się spór prawny trwający trzy i pół roku.
Spargo zwraca szczególną uwagę na argument dotyczący czasu gramatycznego w przepisach. Ruby's nadal funkcjonował w chwili rozpatrywania sprawy, więc przeciwnicy wniosku mieli twierdzić, że w okolicy jest wystarczająca liczba licencjonowanych lokali. To, że Ruby's miał zostać zamknięty po przyznaniu licencji Lidlowi, dotyczyło przyszłości.
Według nagrania sąd zdecydowanie odrzucił taką interpretację, określając ją jako konstrukcję graniczącą z nieracjonalnością lub absurdem.
W 2025 roku Lidl otrzymał licencję na sprzedaż alkoholu do konsumpcji na miejscu. Według Spargo od decyzji do rzeczywistego otwarcia pubu minęło jeszcze około półtora roku.
„The Middle Ale” nie jest tylko dekoracją
Sam lokal został zbudowany wokół estetyki Lidla. Nazwa odwołuje się do charakterystycznej środkowej alejki supermarketu, a w wystroju pojawiają się przedmioty kojarzące się bardziej ze sklepem niż tradycyjnym barem.
Spargo i O'Sullivan zwracają szczególną uwagę na wydzieloną część prowadzącą sprzedaż alkoholu na wynos. W materiale pada stwierdzenie, że sklepik jest oddzielony od przestrzeni pubowej, lecz znajduje się w obrębie licencjonowanego lokalu.
„The Middle Ale” jest więc materialnym rezultatem prawnej konstrukcji: pub istnieje, a wraz z nim istnieje możliwość detalicznej sprzedaży alkoholu.
Autor sprawdził przy okazji, czy podobny układ występuje gdzie indziej. Po rozmowie z napotkanym mężczyzną o imieniu Alister odwiedził New Railway Bar w sąsiednim mieście. Tam również znalazł niewielki punkt sprzedaży alkoholu na wynos funkcjonujący wewnątrz pubu.
Ten przykład osłabia potencjalną tezę, że rozwiązanie Lidla jest samo w sobie wyjątkowym „trikiem” wymyślonym wyłącznie przez supermarket. Z materiału wynika raczej, że Lidl zastosował na większą skalę możliwość, z której korzystają także inni posiadacze licencji pubowych.
Licencja jak nieruchomość
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak nie Lidla, lecz rynku, który powstał wokół ograniczonej liczby zezwoleń.
Jeżeli nowa licencja może pojawić się dopiero po zwróceniu starej, właściciel zamykanego pubu dysponuje czymś wartościowym. Potencjalny nowy przedsiębiorca potrzebuje jego licencji, by wejść na rynek.
Co więcej, z relacji wynika, że licencja zwracana na potrzeby nowego lokalu nie musi pochodzić z bezpośredniego sąsiedztwa. Spargo przypomina, że przy jednej z wcześniejszych prób Lidl zamierzał wykorzystać zezwolenie pochodzące z miejsca oddalonego o ponad 50 mil.
W efekcie zezwolenie administracyjne zaczyna funkcjonować jak aktywo, za które zainteresowane strony są gotowe płacić.
Autor nagrania twierdzi, że istnieją nawet strony internetowe z ofertami takich licencji. Zastrzega zarazem, że nie ma publicznego rejestru cen zawieranych transakcji. Przytacza jedynie doniesienia, według których licencje mogą osiągać wartość od 70 do 120 tys. funtów.
To ważne ograniczenie. Podane kwoty nie są w materiale udokumentowane publicznym wykazem transakcji, dlatego należy traktować je jako przywołane szacunki, a nie jako oficjalną cenę rynkową.
Gdzie kończy się krytyka prawa, a zaczyna zbyt mocne oskarżenie
W tym punkcie Spargo formułuje jedną z najmocniejszych tez nagrania: mówi, że ze względu na pieniądze zaangażowane w handel licencjami system jest podatny na korupcję, a w jego sformułowaniu wręcz nią przesiąknięty.
Materiał, który mamy do dyspozycji, nie wystarcza jednak do tak szerokiego wniosku.
Autor opisuje mechanizm, w którym osoba zgłaszająca sprzeciw wobec licencji może potencjalnie uzyskać pieniądze za jego wycofanie. Przywołuje także historię niezidentyfikowanego człowieka związaną z The Lewis. To pokazuje możliwość tworzenia bodźców do oportunistycznych zachowań.
Nie jest jednak tym samym co dowód systemowej korupcji. W transkrypcji nie ma statystyk, wyroków karnych, liczby takich przypadków ani dokumentacji pozwalającej ocenić skalę zjawiska. Krytyka konstrukcji systemu jest więc znacznie lepiej podparta materiałem niż najbardziej kategoryczna ocena dotycząca korupcji.
Podobnie należy traktować działania Winemarku. Firma trzykrotnie sprzeciwiała się próbom uzyskania przez Lidl licencji. Obiektywnie chroniło to jej pozycję konkurencyjną. Nie wynika jednak z tego automatycznie, że każde odwołanie było składane w złej wierze. W systemie opartym na badaniu „wystarczającej” liczby punktów sprzedaży sprzeciw istniejącego operatora jest elementem przewidzianej procedury.
Reforma oznaczałaby rachunek dla państwa albo dla właścicieli
Najtrudniejsza część problemu zaczyna się właśnie wtedy, gdy uznamy system za nieefektywny.
Po dziesięcioleciach ograniczania liczby licencji przedsiębiorcy zaczęli uwzględniać ich wartość w swoich finansach. Spargo wskazuje, że część właścicieli zapłaciła za zezwolenia znaczne pieniądze, część mogła traktować ich przyszłą sprzedaż jako element zabezpieczenia emerytalnego, a w niektórych przypadkach licencje miały służyć jako zabezpieczenie kredytów.
Jeśli ustawodawca z dnia na dzień zniósłby ograniczenie liczby zezwoleń, rynkowa wartość już istniejących licencji mogłaby gwałtownie spaść.
To tworzy rzeczywisty konflikt interesów, którego nie da się sprowadzić do podziału na zwolenników i przeciwników „dziwnego prawa”. Liberalizacja mogłaby ułatwić wejście na rynek nowym firmom, ale jednocześnie przeniosłaby koszt reformy na ludzi, którzy wcześniej działali zgodnie z obowiązującymi zasadami i zapłacili za aktywa stworzone przez sam system.
Według nagrania północnoirlandzki Department for Communities zlecił naukowcom analizę regulacji. Autor twierdzi, że zaproponowano zarówno modyfikację obecnych zasad, jak i możliwość zastąpienia ich innym modelem. W obu wariantach miała pojawić się koncepcja państwowego wykupu istniejących licencji za odpowiednią cenę.
Taki mechanizm rozwiązywałby część problemu właścicieli, ale tworzyłby kolejny: koszt dla finansów publicznych.
Spargo nie podaje w materiale konkretnej sumy potrzebnej na wykup. Stwierdza jedynie, że operacja prawdopodobnie nie byłaby tania. Bez liczby istniejących licencji, sposobu ich wyceny oraz ostatecznego modelu rekompensat nie sposób na podstawie tego materiału uczciwie policzyć rachunku.
Według autora Department for Communities odrzucił większość kluczowych rekomendacji opracowania. Spargo mówi również o nacisku ze strony obecnych posiadaczy licencji, którzy mają interes w zachowaniu ich wartości. Transkrypcja nie zawiera jednak odpowiedzi departamentu ani stanowiska organizacji reprezentujących właścicieli poza przytoczonym przez autora argumentem, że zapłacili oni za licencje zgodnie z prawem i nie powinni ponosić całego kosztu zmiany zasad.
To właśnie ten kontrargument okazuje się jednym z najmocniejszych w całej historii.
Prawo, które samo stworzyło problem z własną reformą
W 2021 roku powstała organizacja Free the Night, która — zgodnie z materiałem — rozpoczęła kampanię na rzecz zmian i skierowała prawne wyzwanie wobec reakcji departamentu na propozycje reform.
Historia Lidla pokazuje zatem coś więcej niż ekscentryczny pub obok supermarketu.
System miał ograniczać dostępność licencji. Ograniczona podaż zwiększyła jednak ich wartość. Rosnąca wartość stworzyła rynek zezwoleń. Ten rynek dał obecnym właścicielom wymierny interes ekonomiczny w utrzymaniu zasad. A wartość majątku zgromadzona przez lata sprawiła, że zniesienie systemu może wymagać kosztownych rekompensat.
To samonapędzający się mechanizm.
Nie wszystkie mocne oceny z nagrania dają się udowodnić na podstawie przedstawionych w nim informacji. Zwłaszcza twierdzenia o skali korupcji oraz intencjach poszczególnych przeciwników nowych licencji wymagają więcej dowodów, niż dostarcza transkrypcja. Znacznie lepiej udokumentowana jest sama sprzeczność regulacyjna: ograniczona liczba zezwoleń przekształciła je w cenny towar, a różnica pomiędzy licencją pubową i sklepową doprowadziła do sytuacji, w której supermarket zainteresowany sprzedażą alkoholu zbudował pub.
Na końcu Spargo pyta Luke’a O'Sullivana, czy warto specjalnie lecieć do Belfastu tylko po to, by odwiedzić „The Middle Ale”. Odpowiedź jest jednoznacznie negatywna.
Jako cel podróży pub może więc nie być szczególnie przekonujący. Jako materialny przykład tego, co potrafi powstać na styku starego prawa, konkurencji i ekonomicznej wartości zezwoleń, jest znacznie ciekawszy.







Komentarze