Sprawa jednej z najważniejszych umów biznesowych Polskiego Związku Piłki Nożnej weszła na nowy poziom. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota wszczęła śledztwo dotyczące działania na szkodę PZPN. Chodzi o współpracę federacji ze spółką Publicon Sport i pieniądze, które związek wypłacał swojemu partnerowi marketingowemu.

Według informacji ujawnionych przez TVN24 postępowanie dotyczy podejrzenia niegospodarności oraz wyrządzenia PZPN szkody majątkowej wielkich rozmiarów — w kwocie nie mniejszej niż 4 mln zł.

Na obecnym etapie mowa o śledztwie dotyczącym sposobu zawarcia i wykonywania umowy. Sam fakt prowadzenia postępowania nie przesądza o odpowiedzialności konkretnych osób.

Śledczy przyglądają się umowie z 2023 roku

W centrum zainteresowania prokuratury znalazła się umowa z Publicon Sport z 9 lutego 2023 roku. Śledczy mają ustalić, czy osoby odpowiedzialne za sprawy majątkowe PZPN, działając wspólnie i w porozumieniu, zawarły kontrakt gospodarczo nieuzasadniony.

Jak wynika z opisów postępowania opublikowanych po ustaleniach programu „Czarno na białym”, badane mają być między innymi wypłaty prowizji i innych wynagrodzeń niezależnie od rzeczywistego zakresu świadczonych usług. Wątpliwości dotyczą także tego, czy PZPN odpowiednio weryfikował podstawy wypłacania pieniędzy.

Postępowanie zostało wszczęte 24 sierpnia 2026 roku. Informacja o nim została ujawniona pod koniec września.

Publicon Sport był wyłącznym partnerem marketingowym związku. Taką rolę agencji wskazywała również pzpn.pl/…. Do jej zadań należało między innymi pozyskiwanie sponsorów, monitoring rynku i udział w negocjacjach dotyczących praw komercyjnych federacji.

Prowizje stały się jednym z głównych punktów sporu

Kontrowersje wokół współpracy narastały od 2025 roku, gdy dziennikarze „Czarno na białym” przedstawili szczegóły finansowych relacji PZPN z Publicon Sport.

Jednym z opisanych mechanizmów była 13-procentowa prowizja od przychodów osiąganych przez federację. Z ujawnionej wówczas dokumentacji miało jednocześnie wynikać, że wynagrodzenie nie powinno przysługiwać pośrednikowi w przypadku sponsora znalezionego przez sam PZPN.

Dziennikarze wskazywali jednak, że Publicon Sport otrzymywał prowizję między innymi od wpływów związanych z InPostem, choć pierwsza umowa PZPN z tą firmą została zawarta jeszcze przed rozpoczęciem współpracy federacji z Publicon Sport.

Wątpliwości dotyczyły również osobnego modelu rozliczeń związanych z nowymi produktami i licencjami. W pytaniach przesłanych władzom federacji dziennikarze wskazywali na zapis przewidujący 25-procentową prowizję oraz minimalne wynagrodzenie wynoszące 4,4 mln zł. PZPN nie potwierdzał publicznie interpretacji wszystkich ujawnionych zapisów umownych, powołując się między innymi na poufność warunków handlowych.

PZPN wcześniej bronił współpracy z Publicon Sport

Stanowisko federacji przedstawione po pierwszych publikacjach było jednoznacznie odmienne od obrazu wynikającego z dziennikarskich zarzutów.

PZPN przekonywał, że przed wyborem partnera przedstawione zostały dwie oferty — Sportfive oraz Publicon Sport — a ostateczną decyzję podjął jednomyślnie zarząd federacji.

Związek wskazywał też na rosnące przychody marketingowe jako argument przemawiający za opłacalnością współpracy. Według stanowiska PZPN federacja miała zarobić na nowych produktach tworzonych wspólnie z partnerami ponad 2 mln zł netto bez płacenia od tej kwoty prowizji.

PZPN wyjaśniał ponadto, że dokument z 9 lutego 2023 roku był aneksem, którego postanowienia obowiązywały od 12 stycznia. Według federacji rozwiązanie miało zabezpieczyć jej interesy między innymi poprzez wyłączenie prowizji od kontraktu z Orlenem.

Publicon Sport także przedstawiał współpracę jako korzystną. Prezes spółki Szymon Sikorski wskazywał wcześniej, że za czasów agencji przychody PZPN z marketingu wzrosły o kilkadziesiąt procent, a koszty wynagrodzenia pośrednika miały być niższe niż w okresie współpracy z poprzednim partnerem.

Kulesza: nic mi nie wiadomo

Po ujawnieniu informacji o postępowaniu prezes PZPN Cezary Kulesza powiedział reporterowi TVN24, że nie ma wiedzy o wszczęciu śledztwa i skierował pytania do rzecznika federacji.

Bardziej szczegółowo odniósł się sekretarz generalny PZPN Łukasz Wachowski. Przekazał, że do związku nie dotarła wcześniej informacja o rozpoczęciu postępowania. Zadeklarował jednocześnie współpracę z organami ścigania oraz udostępnienie posiadanej dokumentacji.

To istotne również dlatego, że według opublikowanych informacji umowę z Publicon Sport podpisali właśnie Wachowski oraz ówczesny wiceprezes PZPN Henryk Kula. Nie oznacza to jednak automatycznie, że prokuratura przypisuje im odpowiedzialność karną. Zakres odpowiedzialności poszczególnych osób jest dopiero przedmiotem postępowania.

PZPN zdecydował się zakończyć współpracę

Jeszcze przed ujawnieniem informacji o prokuratorskim śledztwie stało się jasne, że dotychczasowy model współpracy nie będzie kontynuowany.

Na początku 2026 roku PZPN poinformował Publicon Sport o braku woli przedłużenia współpracy. Informację tę potwierdził wówczas również szef agencji.

Dla prokuratury kluczowe będzie jednak nie to, czy kontrakt ostatecznie przedłużono, lecz sposób jego zawarcia i rozliczania w poprzednich latach. Śledczy będą musieli ustalić, jakie usługi zostały rzeczywiście wykonane, na jakiej podstawie naliczano wynagrodzenia i prowizje oraz czy warunki finansowe odpowiadały interesowi PZPN.

Dopiero zebrany materiał dowodowy pozwoli odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy kontrowersyjna umowa była po prostu rozwiązaniem biznesowym, którego opłacalność strony oceniają zupełnie inaczej, czy też przy zarządzaniu pieniędzmi federacji doszło do naruszenia prawa.