Osiem wypraw na pustynię Gobi

Wszystko zaczęło się na początku lat 60. od współpracy Polskiej Akademii Nauk z naukowcami z Mongolii. W 1962 roku podpisano umowę, która otworzyła drogę do wspólnych badań paleontologicznych na pustyni Gobi. Organizację polskiej części przedsięwzięcia i jego kierownictwo naukowe powierzono Zofii Kielan-Jaworowskiej.

W latach 1963–1971 odbyło się osiem polsko-mongolskich ekspedycji. Nie wszystkie wyglądały jednak tak samo. Pierwsza, z 1963 roku, była przede wszystkim rekonesansem. Wielkie wykopaliska przeprowadzono w latach 1964 i 1965, a następnie w 1970 i 1971 roku. Pomiędzy nimi odbywały się mniejsze wyprawy.

Taki przebieg programu opisuje Instytut Paleobiologii PAN. To istotne uzupełnienie popularnej opowieści o ośmiu polskich ekspedycjach: cztery z nich były dużymi kampaniami wykopaliskowymi.

Siedem ekspedycji pod kierownictwem Kielan-Jaworowskiej

Zofia Kielan-Jaworowska kierowała siedmioma z ośmiu wypraw. Wyjątkiem była ekspedycja z 1964 roku, na której czele stanął Kazimierz Kowalski z krakowskiego Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN.

Na Gobi nie pracowała oczywiście sama. Po polskiej stronie przez cały program przewinęło się 30 uczestników różnych specjalności. Potrzebni byli nie tylko paleontolodzy i geolodzy, lecz także ludzie potrafiący poradzić sobie z logistyką wyprawy prowadzonej setki kilometrów od zwykłego zaplecza.

Sprzęt transportowano z Polski koleją. Na miejscu służyły m.in. ciężarówki Star 66 oraz samochody terenowe. Czasem nawet one nie wystarczały. Kielan-Jaworowska wspominała, że do niektórych stanowisk nie dało się dojechać i skalne bloki zawierające szkielety trzeba było przeciągać na prowizorycznych saniach.

Samo odsłanianie kości wymagało cierpliwości. Badacze pracowali młotkami, dłutami, pędzlami i nożami, centymetr po centymetrze oddzielając skałę od skamieniałości. Dopiero później zaczynało się zabezpieczanie znaleziska i przygotowywanie go do transportu.

Nie tylko dinozaury

To właśnie dinozaury stały się najbardziej widowiskową częścią historii polskich wypraw, ale naukowy plon był znacznie szerszy. Z pustyni Gobi przywożono także szczątki ssaków, jaszczurek, żółwi oraz innych zwierząt żyjących w późnej kredzie.

Muzeum Ziemi PAN wymienia wśród pozyskanych skamieniałości również pozostałości ptaków, krokodyli, węży, bezkręgowców i roślin. Szczególnie cenna okazała się kolekcja późnokredowych ssaków.

Przywiezienie okazów do Polski nie kończyło pracy. Przeciwnie — dla wielu z nich był to dopiero początek wieloletnich badań. Wyniki ekspedycji publikowano m.in. w kolejnych tomach „Palaeontologia Polonica”. Instytut Paleobiologii PAN podaje, że seria poświęcona polsko-mongolskim wyprawom objęła dziesięć tomów i 64 artykuły naukowe.

Część zbiorów można dziś przeglądać także w cyfrowej kolekcji Instytutu Paleobiologii PAN. Sam katalog obejmuje 120 okazów dinozaurów pochodzących z kredowych formacji Nemegt i Barun Goyot.

Dinozaur, który trafił do „Parku Jurajskiego”

Najbardziej popkulturowe życie dostał Gallimimus bullatus. Wiele lat po mongolskich wyprawach stado Gallimimusów pojawiło się w „Parku Jurajskim” Stevena Spielberga. To scena, w której zwierzęta pędzą przez otwartą przestrzeń, uciekając przed tyranozaurem.

W popularnych opisach można spotkać stwierdzenie, że Gallimimus został odkryty przez Kielan-Jaworowską w 1964 roku. Historia jest bardziej złożona. Materiał pochodził z polsko-mongolskich wypraw, natomiast nowy gatunek został formalnie opisany w 1972 roku przez Halszkę Osmólską, Ewę Roniewicz i Rinchena Barsbolda. Naukowcy dysponowali trzema niemal kompletnymi szkieletami oraz fragmentami innych osobników.

To dobrze pokazuje, czym w rzeczywistości były ekspedycje na Gobi. Nie serią pojedynczych odkryć jednej osoby, lecz dużym przedsięwzięciem, które dostarczyło materiału do pracy całemu środowisku naukowemu.

Od wojennej Warszawy do światowej nauki

Życiorys Kielan-Jaworowskiej sam w sobie wykracza daleko poza historię mongolskich wypraw. Urodziła się w 1925 roku. Podczas niemieckiej okupacji uczyła się na tajnych kompletach Uniwersytetu Warszawskiego, a w Powstaniu Warszawskim była sanitariuszką.

Po wojnie ukończyła studia i rozpoczęła karierę naukową. Zajmowała się przede wszystkim paleontologią wczesnych ssaków, publikowała za granicą i pracowała na zagranicznych uczelniach. W późniejszych latach kierowała również katedrą paleontologii na Uniwersytecie w Oslo.

Wyprawy na Gobi pozostały jednak jednym z najbardziej niezwykłych rozdziałów jej kariery. Samochody załadowane sprzętem, obozy rozstawiane na pustyni i ciężkie bloki skalne ciągnięte tam, gdzie nie mogła dotrzeć ciężarówka, były tylko pierwszym etapem pracy.

Najważniejsze znajdowało się wewnątrz tych bloków. Kości wydobyte na mongolskiej pustyni ponad pół wieku temu trafiły do muzeów, naukowych magazynów i publikacji. Niektóre nadal są przedmiotem badań. Inne, jak Gallimimus, wyszły daleko poza paleontologię — aż na kinowy ekran.