Wszystko zaczęło się w lipcu 2021 roku

5 lipca 2021 roku interwencyjnie odebrano psy należące do pani Grażyny. Zwierzęta trafiły pod opiekę Fundacji Przyjaciele Braci Mniejszych.

To, co z założenia powinno być działaniem służącym ochronie zwierząt i prowadzącym do szybkiego wyjaśnienia ich sytuacji prawnej, przerodziło się w wieloletni spór.

W przekazanych ZEVO.pl materiałach znajdują się karty zwierząt pochodzące z fundacji. Widzimy na nich datę przyjęcia — 05.07.2021 r. — okres kwarantanny, dane identyfikacyjne, numery mikroczipów oraz późniejsze odręczne zapisy dotyczące leczenia, szczepień i zgonów.

I właśnie te dokumenty są jednym z najbardziej niepokojących elementów całej historii.

Decyzje uchylane, psy pozostawały

Według dokumentacji przedstawionej w zawiadomieniu do prokuratury decyzje administracyjne dotyczące odebrania zwierząt były wielokrotnie uchylane. Zawiadamiająca wskazywała, że mimo tego stan faktyczny się nie zmieniał, a zwierzęta nadal pozostawały poza miejscem zamieszkania właścicielki.

W zawiadomieniu wprost postawiono pytanie, czy po kolejnych uchyleniach decyzji istniała skuteczna podstawa administracyjna dalszego przetrzymywania psów.

To kluczowe rozróżnienie: samo uchylenie decyzji nie pozwala bez znajomości wszystkich kolejnych rozstrzygnięć automatycznie przesądzić, że każde dalsze przetrzymywanie zwierząt było bezprawne. Dokumenty pokazują jednak, że kwestia podstawy prawnej była przedmiotem poważnego sporu i została zgłoszona organom ścigania.

Właścicielka pytała o psy miesiącami i latami

Według materiałów przekazanych redakcji pani Grażyna wielokrotnie pojawiała się na sesjach rady, domagając się informacji o stanie zwierząt, podstawach ich dalszego przetrzymywania oraz kosztach ponoszonych przez gminę.

Ten wątek znalazł się również w zawiadomieniu do prokuratury. Wskazano tam, że sprawa była regularnie zgłaszana, a właścicielka co miesiąc pytała o stan psów, podstawę dalszego przetrzymywania oraz rozliczenia z fundacją. Autor zawiadomienia argumentował na tej podstawie, że problem był organom gminy znany przez dłuższy czas.

Z materiałów wynika również, że przedmiotem zarzutów był sposób traktowania właścicielki podczas jej wystąpień publicznych i kontaktów z urzędem. To także zgłoszono prokuraturze jako okoliczność wymagającą zbadania.

Nie wszystkie psy wróciły

Najbardziej dramatyczna część tej historii dotyczy samych zwierząt.

Z przekazanych kart wynika, że przynajmniej część psów została w dokumentacji oznaczona jako padła lub poddana eutanazji. Na jednej z przedstawionych kart widnieje odręczny zapis z datą 20.10.2022 r. i informacją o „nagłym pogorszeniu” oraz adnotacja wskazująca na eutanazję. Na kolejnej karcie przy tej samej dacie znajduje się zapis „anulowano”.

Takie skreślenia i korekty same w sobie nie są dowodem fałszowania dokumentacji. W zestawieniu z pozostałymi zapisami wymagają jednak wyjaśnienia: kto dokonywał zmian, kiedy je nanoszono, dlaczego i czy zachowano pełną historię leczenia każdego zwierzęcia.

Mikroczipy, szczepienia i psy, których miało już nie być

Właśnie dokumentacja weterynaryjna stała się jednym z najpoważniejszych punktów zawiadomienia.

Autor zawiadomienia zwrócił się do prokuratury o zbadanie m.in., czy podpisywano lub akceptowano dokumenty potwierdzające szczepienia zwierząt, które w danym czasie miały już nie żyć, czy dochodziło do zmian numerów chipów lub innych ingerencji w identyfikację zwierząt oraz czy dokumentacja leczenia, zgonów i ewidencji była prowadzona rzetelnie.

To są podejrzenia przedstawione organom ścigania, a nie ustalone przez sąd fakty.

Jednocześnie przedstawione ZEVO.pl fotografie kart rzeczywiście pokazują ręczne poprawki, skreślenia, nadpisane daty oraz adnotacje dotyczące zgonów i eutanazji. Dlatego zasadne pozostaje pytanie o możliwość prześledzenia pełnej historii każdego psa na podstawie numeru mikroczipa.

Kto naprawdę kontrolował warunki, w których przebywały psy?

Kolejny problem dotyczy nadzoru gminy.

Z pisma Fundacji Przyjaciele Braci Mniejszych z 19 lutego 2025 roku wynika, że fundacja zakwestionowała możliwość wykonywania przez Gminę Góra Kalwaria czynności kontrolnych w schronisku w Nowym Dworze Mazowieckim. Fundacja wskazywała, że właściwym organem kontroli jest Inspekcja Weterynaryjna.

Jednocześnie w tym samym piśmie fundacja przypomniała gminie o nieuregulowanych — jej zdaniem — zobowiązaniach za przechowywanie psów.

Powstaje więc fundamentalne pytanie: jeżeli gmina finansowała pobyt odebranych zwierząt ze środków publicznych, jaki faktyczny mechanizm kontroli zastosowano wobec sposobu realizacji tego zadania?

Problem braku realnej kontroli został następnie wskazany w zawiadomieniu do prokuratury. Jego autor domagał się ustalenia, czy organy gminy nie zaniechały obowiązku nadzoru nad realizacją zadania publicznego.

„Umowa ustna” i publiczne pieniądze

Jeszcze więcej pytań wywołują rozliczenia finansowe.

Według zawiadomienia gmina wskazywała, że współpraca z fundacją miała opierać się na „umowie ustnej”. Autor zawiadomienia podnosił przy tym brak określenia zakresu świadczenia, czasu trwania współpracy, zasad wynagradzania i kontroli wykonania zadania.

W dokumentach zakwestionowano również fakturowanie świadczeń związanych z opieką nad zwierzętami. Autor zawiadomienia twierdził, że statut fundacji określa działalność dotyczącą schroniska, opieki, leczenia i pomocy zwierzętom jako nieodpłatną, podczas gdy wystawiane były faktury VAT m.in. za „utrzymanie psów z interwencji”. Zwrócono się więc o zbadanie podstaw prawnych i prawidłowości tych rozliczeń.

Nie oznacza to automatycznie, że wystawienie faktur było nielegalne. Do takiego wniosku potrzebna byłaby analiza statutu obowiązującego w konkretnym okresie, księgowości, statusu działalności odpłatnej lub gospodarczej fundacji, umów oraz podstaw poszczególnych płatności.

Ale przy wydatkowaniu pieniędzy publicznych odpowiedź powinna być możliwa do ustalenia z dokumentów, a nie pozostawać kwestią domysłów.

Prokuratura dostała obszerną listę zarzutów

Sprawa ostatecznie trafiła do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie.

W zawiadomieniu opisano podejrzenia dotyczące działań i zaniechań urzędników Gminy Góra Kalwaria, Fundacji Przyjaciele Braci Mniejszych oraz osób uczestniczących w nadzorze nad wykonywaniem opieki nad zwierzętami.

Wnoszono m.in. o zabezpieczenie dokumentacji gminy i fundacji, dokumentacji dotyczącej zwierząt, analizę faktur i rozliczeń, ustalenie podstaw prawnych płatności, przesłuchanie osób odpowiedzialnych oraz powołanie biegłych z zakresu rachunkowości i weterynarii.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa

1 czerwca 2026 roku zapadła decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa.

W zawiadomieniu przesłanym następnie zainteresowanej osobie Prokuratura Rejonowa w Piasecznie wskazała, że sprawa dotyczyła zarzucanego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych z Urzędu Miasta i Gminy Góra Kalwaria w związku z nierzetelnym prowadzeniem dokumentacji dotyczącej zabierania psów, kontroli ich pobytu oraz braku rozliczeń za okres przebywania w schronisku.

Na tym jednak proceduralna historia się nie zakończyła.

Chciała zobaczyć akta. Usłyszała: nie jest pani pokrzywdzoną

Osoba zawiadamiająca zwróciła się o udostępnienie akt postępowania.

Prokuratura odmówiła, wskazując, że nie jest ona stroną postępowania, a udostępnienie akt osobie niebędącej stroną ma charakter fakultatywny.

Z dokumentu z 10 września 2026 roku wynika następnie, że odmówiono przyjęcia zażalenia na wcześniejsze zarządzenie dotyczące odmowy udostępnienia akt. Prokuratura uzasadniała m.in., że zawiadamiająca nie posiadała statusu pokrzywdzonego w rozumieniu przepisów postępowania karnego.

Co istotne, na końcu tego samego zarządzenia znajduje się pouczenie, że na odmowę przyjęcia zażalenia przysługuje zażalenie do sądu właściwego do rozpoznania sprawy, składane w terminie siedmiu dni za pośrednictwem prokuratora.

A psy nie potrafią opowiedzieć, co wydarzyło się przez te lata

W całym sporze łatwo zgubić to, co powinno znajdować się w jego centrum.

Zwierzęta.

Niektóre wróciły. Inne — według dokumentacji — nie przeżyły okresu pobytu poza domem. W kartach pozostały daty, numery mikroczipów, skreślenia, pieczątki i odręczne adnotacje.

Dlatego sprawa nie powinna sprowadzać się do pytania, kto wygrał spór między właścicielką, gminą i fundacją.

Pytania są znacznie prostsze.

Ile dokładnie psów odebrano 5 lipca 2021 roku? Gdzie przebywał każdy z nich? Kto i kiedy kontrolował ich stan? Ile kosztowało utrzymanie każdego zwierzęcia? Na jakiej podstawie dokonywano płatności? Które psy zmarły, kiedy i z jakiej przyczyny? Czy numery mikroczipów pozwalają bez żadnych wątpliwości połączyć każdą kartę leczenia z konkretnym zwierzęciem?

Na takie pytania administracja publiczna i podmioty finansowane ze środków publicznych powinny móc odpowiedzieć dokumentami.

ZEVO.pl: sprawa wymaga dalszego wyjaśnienia

Nie będziemy przesądzać odpowiedzialności karnej osób, wobec których nie zapadł wyrok. Nie będziemy również przedstawiać podejrzeń zawartych w zawiadomieniu jako udowodnionych przestępstw.

Będziemy natomiast konfrontować dokument z dokumentem.

Karty leczenia z ewidencją zwierząt. Numery mikroczipów z datami zgonów. Faktury z liczbą faktycznie przebywających zwierząt. Uchylane decyzje z podstawą dalszego przetrzymywania psów. Deklarowany nadzór z dokumentacją rzeczywiście przeprowadzonych kontroli.

Bo po pięciu latach tej historii odpowiedź „nie wiadomo” nie powinna być odpowiedzią wystarczającą.

ZEVO.pl będzie kontynuować analizę dokumentów i zwracać się do wszystkich stron o stanowisko. Każdej osobie i instytucji, której działania opisujemy, przysługuje możliwość przedstawienia własnych dokumentów, wyjaśnień i sprostowania faktów.