Do sprawy ul. Rybackiej wracamy po publikacji tekstu „Zaorał świeży asfalt. Teraz pytania dotyczą także samego „remontu” Rybackiej”. Pytaliśmy w nim, czy wykonanie nawierzchni bitumicznej na odcinku, który na zdjęciach z 2025 roku ma nawierzchnię szutrową lub kruszywową, rzeczywiście można było potraktować wyłącznie jako remont.

Pierwsza konkretna odpowiedź przyszła z Wydziału Architektury i Budownictwa Urzędu Miejskiego w Gliwicach. Organ potwierdził, że dla tego odcinka ul. Rybackiej nie złożono zgłoszenia remontu, przebudowy ani innych robót. Nie wydano również decyzji o pozwoleniu na budowę. Urząd zaznaczył przy tym, że pozwolenie nie było wymagane.

To jednak nie zamyka najważniejszego pytania: czy rzeczywisty zakres prac rzeczywiście odpowiadał remontowi, a nie przebudowie. Wydział Architektury i Budownictwa nie przedstawił własnej oceny tej kwalifikacji i wskazał, że nie posiada wiedzy w zakresie podstaw, na których inwestor uznał roboty za niewymagające zgłoszenia.

Sprawą zainteresował się natomiast Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego dla miasta Gliwice. Po otrzymaniu naszego pisma PINB poinformował, że podjął czynności wyjaśniające w trybie Prawa budowlanego. Nadzór ma ustalić, czy przy realizacji robót na działkach obejmujących ul. Rybacką mogło dojść do naruszenia obowiązujących przepisów. Jeżeli nieprawidłowości zostaną potwierdzone, PINB zapowiada wszczęcie z urzędu postępowania administracyjnego zmierzającego do ich usunięcia.

Na tym etapie nie oznacza to stwierdzenia samowoli budowlanej ani przesądzenia, że prace należało zakwalifikować jako przebudowę. Oznacza jednak, że wątpliwości dotyczące zakresu i trybu wykonania robót będą formalnie sprawdzane przez organ nadzoru budowlanego.

Na szczegółową odpowiedź Zarządu Dróg Miejskich trzeba będzie jeszcze poczekać. ZDM poinformował, że ze względu na obszerny zakres pytań przedłuża termin udzielenia informacji do 12 października 2026 roku. To właśnie od ZDM oczekujemy m.in. wyjaśnienia, jaki był dokładny zakres technologiczny prac, czy zmieniła się szerokość nawierzchni oraz na jakiej podstawie prawnej przyjęto, że roboty nie wymagały zgłoszenia.

Na dziś wiadomo więc jedno: formalnego zgłoszenia robót nie było, a nadzór budowlany sprawdza, czy taki tryb był prawidłowy. Do sprawy wrócimy po otrzymaniu kolejnych odpowiedzi.