To może być jeden z największych wycieków danych w historii Polski.

Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało o incydencie cyberbezpieczeństwa w firmie MyDr, dostarczającej oprogramowanie dla lekarzy i placówek ochrony zdrowia. Z rządowego komunikatu wynika, że doszło do nieuprawnionego dostępu do historycznych danych gabinetów lekarskich przechowywanych w systemach firmy.

Skala może być ogromna

Według oficjalnych informacji sprawa może dotyczyć nawet 18,8 mln osób oraz ponad 12 tys. placówek medycznych. To właśnie ta liczba sprawia, że incydent błyskawicznie stał się jednym z najmocniejszych tematów społeczno-technologicznych ostatnich dni.

Rząd zapewnia, że incydent nie wpłynął na bieżące funkcjonowanie ochrony zdrowia, w tym wystawianie recept. Jednocześnie po identyfikacji osób, których dane mogły zostać przejęte, informacje mają trafiać do serwisu bezpiecznedane.gov.pl, gdzie będzie można sprawdzić, czy wyciek dotyczy konkretnej osoby.

W tle pytania o bezpieczeństwo danych

Przy takiej skali obawy są oczywiste: od prób kradzieży tożsamości po ryzyko wykorzystania danych do oszustw, phishingu czy podszywania się pod pacjentów. To dlatego eksperci od lat podkreślają, że przy podobnych incydentach liczy się nie tylko szybka reakcja służb, ale też sprawne i jasne informowanie obywateli.

Zagadkowa data „2024”

W całej historii uwagę zwraca jeszcze jeden szczegół. Oficjalny komunikat Ministerstwa Cyfryzacji na gov.pl widnieje z datą 12.08.2024, choć jest dziś opisywany jako element bieżącej sprawy.

Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie to zwykła pomyłka w dacie publikacji. Ale pojawia się też pytanie, które wielu czytelników może sobie zadać: czy błędna data mogła przypadkiem sprawić, że ważna informacja wygląda jak starszy materiał z archiwum?

Podkreślmy jasno: nie ma podstaw, by twierdzić, że było to działanie celowe. Sama zbieżność jest jednak na tyle nietypowa, że z pewnością będzie budzić pytania.

To temat, który dopiero się rozkręca

Jeśli potwierdzi się pełna skala incydentu, sprawa MyDr może okazać się jednym z najgłośniejszych wycieków danych w historii polskiego internetu. A dla milionów osób najważniejsze będzie teraz jedno: czy ich dane również znalazły się w niepowołanych rękach.