Przy ul. Energetycznej w Piasecznie powstaje centrum danych składające się docelowo z czterech budynków. Według inwestora maksymalne zapotrzebowanie całego kompleksu na moc ma wynosić około 70 MW. Wokół inwestycji wybuchł jednak konflikt z mieszkańcami sąsiednich osiedli, którzy pytają przede wszystkim o hałas urządzeń chłodniczych, pobór wody, awaryjne agregaty diesla i obciążenie infrastruktury energetycznej.
29 września odbyło się kilkugodzinne spotkanie mieszkańców z przedstawicielami inwestora. Dzień później Radio dla Ciebie informowało, że część uczestników nadal uważała odpowiedzi dotyczące kwestii technicznych za niewystarczające. Spór nie sprowadza się przy tym do pytania, czy centra danych są potrzebne. Mieszkańcy kwestionują przede wszystkim skalę i lokalizację obiektu w pobliżu zabudowy mieszkaniowej.
Podobne konflikty nie są specyfiką Piaseczna. W krajach, w których centra danych działają już od lat i powstały ich całe skupiska, można dziś znacznie dokładniej ocenić zarówno korzyści, jak i rzeczywiste koszty takich inwestycji.
Hałas: obawa nie jest wymyślona
Najbardziej bezpośrednią uciążliwością dla sąsiadów centrum danych nie musi być ani prąd, ani woda, lecz jednostajny dźwięk systemów chłodzenia.
Dobrym przykładem jest amerykańska Wirginia, a szczególnie jej północna część, będąca największym skupiskiem centrów danych na świecie. Stanowa komisja kontrolna JLARC przeanalizowała skutki rozwoju branży i stwierdziła, że centra znajdujące się w pobliżu osiedli mogą powodować problemy związane z ciągłym hałasem o niskich częstotliwościach.
Co istotne, nie musi to być hałas na tyle silny, by zagrażał słuchowi albo naruszał tradycyjne normy. Problem polega właśnie na jego stałości. Według raportu część mieszkańców sąsiadujących z centrami danych deklarowała negatywny wpływ takiego dźwięku na samopoczucie. Jednocześnie zdecydowana większość obiektów nie generowała skarg – m.in. dzięki odpowiedniej lokalizacji i konstrukcji.
To ważne rozróżnienie w przypadku Piaseczna. Sama obecność dużej liczby wentylatorów czy chłodnic nie oznacza automatycznie przekroczenia norm. Nie oznacza jednak również, że obawy o uciążliwy szum można z góry odrzucić.
Inwestor deklaruje, że urządzenia zostaną wyposażone m.in. w ekrany akustyczne i żaluzje, a nocą system chłodzenia ma pracować ze zmniejszoną wydajnością. Zapowiada również wykonanie pomiarów po uruchomieniu obiektu. To właśnie rzeczywiste pomiary będą bardziej miarodajne niż same modele wykonane przed rozpoczęciem eksploatacji.
Doświadczenie Wirginii pokazuje także coś jeszcze: problemy pojawiają się szczególnie wtedy, gdy przemysłowa skala inwestycji spotyka się bezpośrednio z zabudową mieszkaniową. JLARC wprost wskazała, że centra danych są obiektami przemysłowymi, które trudno pogodzić z funkcją mieszkaniową, jeśli nie zapewni się odpowiednich stref buforowych i zabezpieczeń. Około jedna trzecia analizowanych tam centrów znajdowała się w pobliżu terenów mieszkaniowych.
Woda: wszystko zależy od sposobu chłodzenia
Drugim symbolem konfliktu w Piasecznie stała się liczba 286 metrów sześciennych wody na dobę.
Inwestor tłumaczy, że jest to maksymalna wielkość przewidziana w warunkach przyłączenia i obejmuje między innymi jednorazowe napełnienie zbiorników przeciwpożarowych. Według spółki przy normalnej pracy wszystkich czterech budynków maksymalny pobór ma wynosić około 55 metrów sześciennych na dobę, a chłodzenie serwerów ma działać w obiegu zamkniętym.
W tym przypadku porównywanie każdej serwerowni z gigantycznymi obiektami znanymi z pustynnych regionów USA czy Ameryki Południowej byłoby błędem.
Zużycie wody przez centrum danych może różnić się radykalnie w zależności od jego konstrukcji. Raport władz Wirginii stwierdza, że większość tamtejszych centrów zużywa tyle samo wody lub mniej niż duży budynek biurowy, podczas gdy niektóre obiekty potrzebują jej wielokrotnie więcej. Decydują przede wszystkim sposób chłodzenia, wielkość obiektu oraz gęstość sprzętu komputerowego.
Najbardziej spektakularnym przykładem tego, jak ważny jest wybór technologii, jest Chile.
Plan rozbudowy centrum danych Google w Santiago został zakwestionowany w związku z wpływem projektu na zasoby wodne w regionie dotkniętym wieloletnią suszą. Chilijski sąd środowiskowy uchylił wcześniejsze zezwolenie i nakazał ponowne uwzględnienie skutków zmian klimatu. Google zdecydował następnie o przeprojektowaniu inwestycji i zastosowaniu chłodzenia powietrzem zamiast rozwiązania wymagającego znacznego zużycia wody.
To przypadek znacznie odmienny od Piaseczna, ale pokazuje ważną zasadę: pytanie „ile wody zużywa centrum danych?” nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi.
W Piasecznie należałoby więc przede wszystkim weryfikować rzeczywisty pobór po uruchomieniu kolejnych etapów inwestycji. Sien Real zapowiedział publikowanie kwartalnych danych o zużyciu wody. Jeśli deklaracja zostanie zrealizowana, będzie można zestawić wcześniejsze prognozy z rzeczywistą eksploatacją.
Prąd: tutaj skala rzeczywiście może być ogromna
Najtrudniej bagatelizować kwestię energii.
Około 70 MW deklarowanej docelowej mocy szczytowej kompleksu w Piasecznie nie oznacza, że centrum będzie przez całą dobę stale pobierać dokładnie taką moc. Pokazuje jednak skalę potencjalnego obciążenia.
Najbardziej wymownym europejskim przykładem jest Irlandia.
W 2015 roku centra danych odpowiadały tam za około 5 proc. mierzonego zużycia energii elektrycznej. W 2025 roku było to już 23 proc. – więcej niż zużywały wszystkie miejskie gospodarstwa domowe, których udział wynosił 18 proc. Irlandzkie centra danych pobrały w 2025 roku 7,66 TWh energii.
Skala wzrostu zmusiła regulatora do zmiany zasad przyłączania nowych inwestycji. Nowe centra danych mają m.in. zapewniać własne lub pobliskie źródła wytwórcze albo magazyny energii odpowiadające ich zapotrzebowaniu na moc oraz pokrywać co najmniej 80 proc. rocznego zużycia energią pochodzącą z dodatkowych projektów odnawialnych w Irlandii. Regulator uzasadnia te wymagania ograniczeniami sieci, bezpieczeństwem dostaw oraz tempem rozbudowy infrastruktury.
Podobny problem obserwuje się w Wirginii. Tamtejsza komisja JLARC oceniła, że rozwój centrów danych jest główną przyczyną prognozowanego gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na energię. Według zamówionej przez komisję analizy niezaspokojony ograniczeniami popyt na prąd mógłby w ciągu dekady doprowadzić do podwojenia zapotrzebowania całego stanu.
To nie oznacza automatycznie, że mieszkańcy Piaseczna zaczną doświadczać przerw w dostawach prądu. Przyłączenie wielkiego odbiorcy odbywa się w ramach parametrów i warunków sieciowych, a inwestor wskazuje, że lokalizacja została wybrana między innymi ze względu na istniejącą infrastrukturę elektroenergetyczną dawnego przemysłowego kompleksu Polkoloru.
Doświadczenia Irlandii i Wirginii pokazują jednak, że przy większej liczbie podobnych inwestycji pytanie o możliwości sieci przestaje być lokalnym detalem technicznym. Staje się problemem całego systemu energetycznego.
Agregaty diesla nie pracują cały czas, ale nie są obojętne
Duże centra danych muszą działać również podczas awarii sieci. Dlatego wyposażane są w zapasowe generatory.
Wokół inwestycji w Piasecznie szczególne emocje wzbudza liczba 49 agregatów diesla. Są to jednak urządzenia awaryjne, a nie podstawowe źródło energii dla centrum.
Dane z Wirginii pokazują, że generatory w działających centrach były uruchamiane przede wszystkim podczas testów i awarii. Operatorzy ankietowani przez JLARC zgłaszali zazwyczaj od zera do dwóch niewielkich przerw w zasilaniu na obiekt w ciągu dwóch lat.
Według komisji generatory centrów danych odpowiadały w północnej Wirginii za mniej niż 4 proc. regionalnej emisji tlenków azotu oraz nie więcej niż 0,1 proc. emisji tlenku węgla i pyłów. Władze zaznaczały jednak, że regionalne statystyki nie wykluczają konieczności badania wpływu lokalnego wokół konkretnych instalacji.
W praktyce oznacza to, że sama liczba agregatów brzmi groźniej niż ich standardowy sposób użytkowania. Istotne pozostają jednak częstotliwość testów, emisje podczas pracy, zabezpieczenia akustyczne i odległość od zabudowy.
Co mieszkańcy mogą dostać w zamian?
Centra danych nie są zwykłymi magazynami komputerów. Są podstawową infrastrukturą chmury internetowej, bankowości, streamingu, usług publicznych, handlu elektronicznego, komunikatorów i coraz większej części systemów wykorzystujących sztuczną inteligencję.
Dla samorządów ich największą zaletą bywają inwestycje budowlane i podatki.
Wirginia jest tu dobrym punktem odniesienia. JLARC oszacowała, że sektor centrów danych wnosi do gospodarki stanu miliardy dolarów rocznie i generuje znaczące wpływy podatkowe. Jednocześnie raport studzi popularne wyobrażenie o masowym tworzeniu stałych miejsc pracy.
Typowe centrum danych o powierzchni około 23 tys. metrów kwadratowych może zatrudniać około 50 osób na stałe, podczas gdy podczas szczytu budowy przy jednym obiekcie może pracować około 1500 osób. Większość efektu zatrudnieniowego przypada więc na fazę inwestycji, a nie późniejszą eksploatację.
Dla mieszkańców sąsiadujących z obiektem ważne jest więc pytanie, czy lokalna społeczność otrzymuje wymierną korzyść proporcjonalną do uciążliwości.
Finlandia pokazuje, że centrum danych może ogrzewać miasto
Jednym z najbardziej interesujących europejskich modeli są inwestycje realizowane w fińskim Espoo i Kirkkonummi.
Centra danych wytwarzają ogromne ilości ciepła, które najczęściej jest usuwane przez system chłodzenia i oddawane do otoczenia. W Finlandii Microsoft i Fortum zaprojektowali kompleks od początku w taki sposób, aby ciepło odpadowe trafiało do miejskiej sieci ciepłowniczej.
W maju 2026 roku Fortum uruchomił duże instalacje pomp ciepła przy obu lokalizacjach. Ciepło z centrów danych ma być włączane do systemu stopniowo od 2027 roku. Po pełnym uruchomieniu projektu może pokrywać około 40 proc. rocznego zapotrzebowania na ciepło sieci obsługującej około 250 tys. użytkowników.
To pokazuje, że centrum danych może nie tylko zużywać zasoby, lecz także stać się elementem lokalnego systemu energetycznego.
Nie dzieje się to jednak automatycznie. Taki efekt wymaga odpowiedniej infrastruktury ciepłowniczej, inwestycji w pompy ciepła i – przede wszystkim – zaplanowania całego przedsięwzięcia w ten sposób już na etapie wyboru lokalizacji.
Piaseczno nie jest Irlandią ani Wirginią. Ale pytania mieszkańców są racjonalne
Doświadczenia innych krajów nie pozwalają stwierdzić, że centrum danych przy ul. Energetycznej spowoduje problemy z wodą, prądem albo niedopuszczalny hałas.
Pozwalają natomiast stwierdzić coś innego: wszystkie trzy kwestie, o które pytają mieszkańcy, występowały już przy istniejących centrach danych i były na tyle istotne, że prowadziły do zmian przepisów, zasad przyłączania do sieci, standardów planowania przestrzennego albo technologii chłodzenia.
Najsilniejsze podstawy mają obawy o hałas w przypadku bliskiego sąsiedztwa domów oraz o systemowe skutki dużego zużycia energii, szczególnie jeśli w jednym regionie powstaje wiele takich obiektów.
Znacznie ostrożniej trzeba podchodzić do twierdzenia, że każda serwerownia musi zużywać ogromne ilości wody. Tu różnice technologiczne są tak duże, że rozstrzygające powinny być parametry konkretnego systemu chłodzenia i późniejsze dane z liczników.
Z kolei awaryjne agregaty diesla są potencjalnym źródłem hałasu i lokalnych emisji, ale w prawidłowo działającym centrum nie pracują bez przerwy.
Najważniejsza lekcja płynąca z zagranicy dotyczy jednak lokalizacji. W Wirginii, gdzie centra danych budowano przez lata na ogromną skalę, oficjalna komisja kontrolna doszła do wniosku, że przemysłowy charakter takich obiektów może być trudny do pogodzenia z bezpośrednim sąsiedztwem domów.
I właśnie ten aspekt może się okazać najważniejszy również w Piasecznie. Nie chodzi wyłącznie o to, czy centrum danych mieści się w obowiązujących normach. Chodzi też o to, czy duża infrastruktura pracująca przez całą dobę została umieszczona w miejscu, w którym jej funkcjonowanie da się pogodzić z codziennym życiem sąsiadów.
Odpowiedzi na część tych pytań dadzą dopiero pomiary po uruchomieniu centrum. Doświadczenia innych krajów pokazują natomiast, że mieszkańcy nie pytają o problemy hipotetyczne. Pytają o kwestie, z którymi inne społeczności mierzą się już od lat.







Komentarze