Książulo, czyli Szymon Nyczke, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych internetowych recenzentów gastronomii w Polsce. Odwiedza kebaby, bary, restauracje i jarmarki, próbuje potraw przed kamerą i mówi widzom, czy jego zdaniem warto w danym miejscu zjeść.

Siła takiej opinii może być ogromna. Wizyta popularnego twórcy potrafi skierować uwagę tysięcy potencjalnych klientów na niewielki lokal. Nie oznacza to jednak automatycznie, że mamy do czynienia z profesjonalną analizą sensoryczną.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie, o którym w internetowych dyskusjach o recenzowaniu jedzenia mówi się zdecydowanie za mało:

Kto właściwie ma kompetencje do profesjonalnej oceny smaku?

Profesjonalny degustator czy panelista sensoryczny nie ogranicza się do stwierdzenia, że coś mu smakuje.

Analiza sensoryczna jest metodą badania produktów za pomocą ludzkich zmysłów prowadzoną według określonych procedur. Ocenie mogą podlegać między innymi smak, zapach, wygląd i tekstura produktu. Stosowane są również testy porównawcze, rankingowe czy trójkątowe. ([SGSCorp][2])

Co więcej, istnieje norma ISO 8586 dotycząca wyboru i szkolenia osób dokonujących ocen sensorycznych. Kandydaci mogą być sprawdzani pod kątem rozpoznawania smaków i zapachów, różnic intensywności bodźców, tekstury czy zdolności właściwego opisywania swoich wrażeń. ([ErgoSquare][3])

To zasadnicza różnica między profesjonalnym badaniem a internetową recenzją.

„Smakuje mi” nie znaczy „to jest obiektywnie najlepsze”

Każdy konsument ma prawo powiedzieć, że kebab jest znakomity, pizza fatalna, a rosół przypomina mu obiad u babci.

To wartościowa informacja — ale przede wszystkim informacja o doświadczeniu konkretnego człowieka.

Profesjonalna analiza sensoryczna próbuje natomiast ograniczać wpływ takich indywidualnych preferencji i zapewnić powtarzalność oraz porównywalność wyników. W badaniach wykorzystuje się określone procedury, warunki i wyszkolonych oceniających. ([MDPI][4])

Dlatego popularność recenzenta nie jest odpowiednikiem kwalifikacji sensorycznych.

Można mieć miliony widzów i świetnie rozumieć, czego oczekuje przeciętny klient. Można również posiadać ogromne doświadczenie wynikające ze spróbowania setek kebabów czy burgerów.

To nadal coś innego niż przejście profesjonalnej weryfikacji sensorycznej.

A co wiemy o Książulu?

Publicznie dostępne informacje pokazują przede wszystkim jego ogromne doświadczenie konsumenckie i medialne. Od lat publikuje materiały dotyczące gastronomii, a wcześniej również pracował w tej branży. ([Przegląd Sportowy][5])

W 2026 roku media opisywały także jego wypowiedź dotyczącą edukacji, w której powiedział, że nie ma matury. Sam fakt posiadania lub nieposiadania matury oczywiście nie rozstrzyga, czy ktoś posiada dobry smak albo węch. ([4FUN][6])

Istotniejsze jest coś innego.

Nie znaleźliśmy publicznie dostępnego potwierdzenia, że Książulo przeszedł formalną selekcję i szkolenie panelisty sensorycznego według ISO 8586 albo porównywalną profesjonalną weryfikację zdolności sensorycznych.

Nie oznacza to, że takich zdolności nie posiada.

Oznacza tylko, że na podstawie dostępnych informacji nie można ich potwierdzić w sposób właściwy dla profesjonalnej analizy sensorycznej.

I to bardzo ważne rozróżnienie.

Może więc Książulo wcale nie musi być ekspertem?

Paradoksalnie właśnie tutaj może znajdować się źródło jego sukcesu.

Widz prawdopodobnie nie ogląda laboratoryjnego panelisty sensorycznego. Ogląda człowieka, który idzie do lokalu, zamawia jedzenie i reaguje na nie podobnie jak zwykły klient.

Nie potrzebuje specjalistycznego słownictwa. Potrzebuje odpowiedzi na prostsze pytanie:

„Czy ja też powinienem wydać tutaj swoje pieniądze?”

Taka konsumencka perspektywa może być dla odbiorcy bardzo użyteczna. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy subiektywną opinię jednej osoby zaczynamy traktować jak obiektywny pomiar jakości.

To nie jest to samo.

A może należałoby przetestować recenzentów?

Tu zaczyna się naprawdę interesujący eksperyment.

Zamiast kłócić się w internecie, kto „zna się na jedzeniu”, można to częściowo sprawdzić.

Profesjonalne testy sensoryczne badają między innymi rozpoznawanie smaków i zapachów, wykrywanie różnic intensywności oraz zdolność opisywania tekstury. ([FoodFakty.pl][7])

Wyobraźmy więc sobie ślepy test, do którego zaproszeni zostają popularni internetowi recenzenci.

Bez logotypów.

Bez informacji o cenie.

Bez wiedzy, z której restauracji pochodzi produkt.

Kilka podobnych próbek i powtarzane testy.

Czy recenzent rozpozna ten sam produkt podany ponownie? Czy konsekwentnie wskaże te same cechy? Czy odróżni droższy produkt od tańszego? Czy rozpozna podstawowe aromaty? Jak niski jest jego próg wykrywania poszczególnych smaków?

Dopiero taki eksperyment dostarczyłby znacznie ciekawszych danych niż kolejna internetowa wojna między fanami i przeciwnikami konkretnego twórcy.

Książulo może być świetnym recenzentem konsumenckim. To jednak nie jest automatycznie to samo co profesjonalny degustator.

I być może właśnie tego rozróżnienia najbardziej brakuje dziś w świecie internetowych recenzji gastronomicznych.

Bo milion wyświetleń można policzyć bardzo łatwo.

Znacznie trudniej zmierzyć, jak dobry naprawdę jest nos i język człowieka, którego opinii słuchają miliony innych.

[1]: foodfakty.pl/… "Analiza sensoryczna – weryfikacja wrażliwości sensorycznej kandydatów na oceniających - Przegląd Rynku Spożywczego"

[2]: sgs.com/… "Analiza sensoryczna żywności | SGS Poland"

[3]: ergosquare.pl/… "ErgoSquare - Ekspert w branży spożywczej"

[4]: mdpi.com/… "Design of Functional Food Containing Encapsulated Bioactive Compounds Stabilized in a Psyllium–Potato Starch System | MDPI"

[5]: przegladsportowy.onet.pl/… "Kim jest Książulo? Obserwują go miliony. I nic o nim nie wiedzą"

[6]: 4fun.tv/… "Książulo zdradził, jakie ma wykształcenie. Zaskoczeni? - 4FUN.TV"

[7]: foodfakty.pl/… "Analiza sensoryczna żywności w praktyce: weryfikacja wrażliwości, metody badań - warsztaty - Przegląd Rynku Spożywczego"