Jarosław mierzy się ze skutkami ataku, do którego doszło w czwartek 24 września na terenie Opactwa Benedyktynek przy ul. Benedyktyńskiej. Pięć osób zostało rannych, a jeden z zaatakowanych duchownych, ks. Stanisław Zbojnowicz, zmarł. Podejrzany, 31-letni obywatel Ukrainy, został zatrzymany. Śledczy nie podali dotąd motywu jego działania.

Zgłoszenie o ataku służby otrzymały około godz. 9.30. Według informacji przekazanych przez prokuraturę i opisanych przez Onet, napastnik zaatakował pięć osób. Poszkodowani trafili do szpitali. Jedna osoba zmarła, natomiast pacjent znajdujący się w najcięższym stanie przeszedł dwa zabiegi ratujące życie i wieczorem był w stanie ciężkim, ale stabilnym.

Zatrzymany mężczyzna jest obywatelem Ukrainy. Prokuratura informowała, że w nocy przed atakiem wjechał do Polski z Niemiec. W czwartek wieczorem nie został jeszcze przesłuchany. Przedstawicielka prokuratury podkreślała, że przeprowadzenie czynności procesowych będzie zależało od jego stanu.

Śledztwo bez ustalonego motywu

Na obecnym etapie szczególnie istotne jest rozdzielenie informacji potwierdzonych od przypuszczeń pojawiających się po tragedii. Ustalone jest obywatelstwo zatrzymanego, jednak dostępne informacje nie dają podstaw do łączenia ataku z jego narodowością ani do przypisywania mu motywu politycznego czy narodowościowego.

Według wcześniejszych informacji Onetu prokuratura zabezpieczyła narzędzie, którym najprawdopodobniej był nóż kuchenny. Śledczy prowadzili oględziny rozległego terenu opactwa i odtwarzali przebieg zdarzeń.

Żałoba w Jarosławiu

Śmierć duchownego wywołała silne poruszenie w mieście. Jak opisuje Onet, po tragedii jarosławska kolegiata wypełniła się wiernymi. Mieszkańcy wspominali ks. Stanisława jako kapłana mocno związanego ze swoją posługą.

W Jarosławiu ogłoszono żałobę, a na ratuszu pojawił się kir. Wierni nie wrócili na razie do kościoła pw. św. Mikołaja na terenie opactwa.

Tragedia ma również wymiar szerszy niż samo postępowanie karne. W relacjach z miasta pojawiają się informacje o emocjonalnych i antyukraińskich komentarzach, które miały padać wśród części osób zgromadzonych po ataku. Jednocześnie inni cytowani mieszkańcy przestrzegali przed przenoszeniem odpowiedzialności jednego człowieka na całą społeczność.

Dodatkowe patrole na ulicach

Policja skierowała do Jarosławia dodatkowe patrole, które według relacji Onetu mają pozostać w mieście do końca tygodnia. Władze uruchomiły także procedury zarządzania kryzysowego.

Zwiększona obecność funkcjonariuszy ma znaczenie zarówno dla bezpieczeństwa po samym ataku, jak i wobec ryzyka dalszych napięć. Dostępne materiały nie wskazują jednak, by w Jarosławiu doszło po tragedii do zorganizowanych aktów przemocy wymierzonych w Ukraińców.

Na wydarzenia zareagowały również władze Ukrainy. Prezydent Wołodymyr Zełenski potępił czyn obywatela swojego kraju i oświadczył, że sprawca powinien ponieść odpowiedzialność zgodnie z prawem. Informację o jego stanowisku opublikował Onet.

Najważniejsze pytanie dotyczące samego ataku pozostaje bez odpowiedzi: dlaczego 31-latek zaatakował ludzi znajdujących się na terenie opactwa. Dopóki śledczy nie ustalą motywu i nie przeprowadzą niezbędnych czynności z podejrzanym, dalej idące interpretacje wydarzeń nie mają wystarczającego oparcia w ustalonych faktach.