Decyzja o jej odwołaniu zapadła szybko. Władze województwa tłumaczyły ją względami wizerunkowymi, sposobem zarządzania agencją oraz informacjami o możliwych nieprawidłowościach przy udzielaniu wsparcia przedsiębiorcom.
Konieczyńska nie ukrywa rozgoryczenia. Uważa, że została osądzona, zanim zakończyły się kontrole i zanim ktokolwiek przedstawił pełny obraz sprawy.
„Nie mam sobie nic do zarzucenia” — oświadczyła po odwołaniu. Mówi o medialnej nagonce i przekonuje, że część publikacji nie uwzględniała jej wyjaśnień.
Sprawa budzi emocje, ponieważ jedna z firm należących do jej męża otrzymała dwieście tysięcy złotych nieoprocentowanej pożyczki z programu pomocy po powodzi. Media informowały także o wsparciu przyznanym innym przedsiębiorstwom powiązanym z jej otoczeniem.
Konieczyńska odrzuca sugestie, że osobiście załatwiała pieniądze dla bliskich. Podkreśla, że pomoc była przyznawana na podstawie wniosków, zaświadczeń i wycen. KARR zapewniała natomiast, że przedsiębiorcy musieli przedstawić dokument potwierdzający poniesienie szkód.
Dokumentację agencji sprawdza Centralne Biuro Antykorupcyjne, a sprawą zajmuje się prokuratura. W dostępnych informacjach nie ma jednak wiadomości, aby Annie Konieczyńskiej postawiono zarzuty karne. Kontrola ma dopiero wykazać, czy procedury działały prawidłowo i czy publiczne pieniądze trafiły do uprawnionych przedsiębiorców.
Dla Konieczyńskiej obecny kryzys jest najpoważniejszą próbą w jej dotychczasowej działalności. Jej publiczna biografia nie zaczęła się jednak wraz z medialną aferą.
Jest absolwentką Politechniki Wrocławskiej i magistrem inżynierem organizacji przemysłu. Kształciła się również na studiach doktoranckich Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Pełniła funkcję starosty jeleniogórskiego, a później zajmowała się rozwojem regionalnym w KARR.
Agencja, w której pracowała, wspiera lokalnych przedsiębiorców, organizuje programy podnoszenia kwalifikacji i rozwija współpracę polsko-czeską. W regionie przygranicznym taka działalność ma wymiar bardzo konkretny. Chodzi o utrzymanie miejsc pracy, pomoc małym firmom i tworzenie warunków do rozwoju gospodarki opartej w dużej mierze na turystyce oraz usługach.
To właśnie ten dorobek Konieczyńska chce dziś oddzielić od stawianych jej pytań. Nie prosi o taryfę ulgową. Domaga się natomiast, aby o jej odpowiedzialności przesądzały dokumenty i ustalenia organów, a nie polityczne komentarze.
Jej stanowczość może budzić uznanie, ale nie zwalnia z konieczności wyjaśnienia wszystkich wątpliwości. Szczególnie wtedy, gdy chodzi o pieniądze przeznaczone dla ludzi dotkniętych powodzią. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, kto otrzymał pomoc, na jakiej podstawie ją przyznano i czy osoby związane z agencją były traktowane tak samo jak pozostali przedsiębiorcy.
Anna Konieczyńska znalazła się dziś między wieloletnim dorobkiem a podejrzeniami, które mogą zaważyć na jej dalszej karierze. Nie ucieka jednak od publicznej konfrontacji i nie zgadza się na rolę osoby skazanej przed zakończeniem postępowania.
Ostateczną odpowiedź przyniosą kontrole. Do tego czasu pozostaje kobietą, która straciła stanowisko, ale nie zamierza rezygnować z obrony własnego nazwiska.







Komentarze