Poniedziałkowe popołudnie i wieczór 28 września upłynęły na wschodzie Polski pod znakiem kolejnych alarmów związanych z rosyjskimi atakami powietrznymi na Ukrainę. Najpoważniejsza sytuacja dotyczyła Lubelszczyzny, gdzie mieszkańcy otrzymali alert wymagający znalezienia bezpiecznego miejsca, a przy granicy czasowo ewakuowano dwa przejścia.
Pierwszy komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa informował o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę, monitorowaniu sytuacji oraz działaniu polskiego lotnictwa w przestrzeni powietrznej RP. Ostrzeżenie skierowano do osób przebywających w województwie lubelskim.
Sytuacja szybko się jednak zmieniła.
RCB: „Znajdź bezpieczne miejsce”
W kolejnym komunikacie poziom ostrzeżenia został podniesiony. Mieszkańcy Lubelszczyzny otrzymali wiadomość: „UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów”.
W województwie uruchomiono także syreny alarmowe. Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski informował później, że zadziałało ponad 600 urządzeń. Służby w regionie zostały postawione w stan podwyższonej gotowości.
Po kilkudziesięciu minutach ostrzeżenie o bezpośrednim zagrożeniu zostało odwołane. Nie był to jednak koniec alarmów. W następnych godzinach RCB jeszcze kilkakrotnie wysyłało komunikaty w związku z kolejnymi falami rosyjskich ataków. Część późniejszych ostrzeżeń obejmowała już zarówno województwo lubelskie, jak i podkarpackie. Po ustaniu poszczególnych zagrożeń wysyłano komunikaty informujące, że na terenie Polski nie ma zagrożenia.
Dron uderzył około 2 km od Dorohuska
Najważniejszym wydarzeniem poniedziałku było uderzenie rosyjskiego drona bardzo blisko polskiej granicy.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że odrzutowy dron uderzył po stronie ukraińskiej około 2 km od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Dorohusku. Według szefa MON nie doszło przy tym do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Z okolic Dorohuska słychać było eksplozję. Wójt gminy Wojciech Sawa mówił Radiu Lublin o widocznym po ukraińskiej stronie czarnym dymie. radio.lublin.pl/….
W związku z zagrożeniem polskie wojsko uruchomiło procedury ochrony przestrzeni powietrznej. Operowało lotnictwo wojskowe, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego zostały postawione w stan gotowości. Działania miały charakter prewencyjny.
Ewakuacja Dorohuska i Zosina
Sytuacja przy samej granicy wymusiła także działania Straży Granicznej. Czasowo wstrzymano odprawy i ewakuowano drogowe przejścia w Dorohusku oraz Zosinie.
Po odwołaniu bezpośredniego zagrożenia ruch został przywrócony. Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej informował, że po polskiej stronie nie odnotowano zdarzeń związanych z atakiem. radio.lublin.pl/….
Konsekwencje alarmu były odczuwalne również dalej od granicy. Lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje, aby zapewnić wojsku swobodę działania. Po ustaniu zagrożenia ruch lotniczy wznowiono.
Nie każdy alert oznacza to samo
Seria komunikatów z 28 września pokazuje istotną różnicę między poszczególnymi rodzajami ostrzeżeń. Wiadomość informująca o rosyjskim ataku na Ukrainę i operowaniu polskiego lotnictwa nie jest równoznaczna z informacją o bezpośrednim zagrożeniu dla mieszkańców Polski. W takim przypadku RCB nakazuje przede wszystkim śledzenie dalszych komunikatów.
Inne znaczenie ma alert zawierający polecenie „znajdź bezpieczne miejsce”. Taki komunikat oznacza wyższy poziom zagrożenia i wymaga natychmiastowej reakcji zgodnie z instrukcjami służb.
Tego samego dnia RCB poinformowało o opublikowaniu przez MSWiA szczegółowej instrukcji reagowania podczas zagrożenia atakiem z powietrza. Dokument opisuje m.in. sposób reagowania na syreny, wybór możliwie bezpiecznego miejsca oraz postępowanie przed zagrożeniem, w jego trakcie i po jego ustaniu. gov.pl/….
Granica pozostaje szczególnie wrażliwym obszarem
Alarm z 28 września nie był odosobnionym przypadkiem. We wrześniu mieszkańcy wschodniej Polski już wielokrotnie otrzymywali ostrzeżenia podczas rosyjskich ataków na zachodnią Ukrainę. Kilka dni wcześniej podobne alerty kierowano m.in. do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia.
Bliskość działań wojennych sprawia, że sytuacja może zmieniać się w ciągu minut. W poniedziałek dobrze pokazała to sekwencja podnoszonych, odwoływanych i ponownie uruchamianych alertów.
Najważniejsza informacja po wydarzeniach z 28 września pozostaje jednak jednoznaczna: mimo uderzenia rosyjskiego drona w niewielkiej odległości od przejścia w Dorohusku polskie władze nie stwierdziły naruszenia przestrzeni powietrznej RP. Kolejne ostrzeżenia zostały ostatecznie odwołane, gdy poszczególne fale rosyjskich ataków na Ukrainę dobiegły końca.







Komentarze