Ponad 218 tysięcy złotych za dokumentację, która miała służyć przygotowaniu inwestycji. Tylko co właściwie sprawdzono przed jej odebraniem? Dlaczego ten sam budynek ma w dokumentach różne parametry? Skąd wzięły się adresy innych placówek? I kto podpisał odbiór bez zastrzeżeń?
[GRAFIKA GÓRNA: audyt.png]
Dokumentacja dotycząca zadania w Górze Kalwarii znalazła się pod lupą. W przekazanych materiałach wskazano rozbieżności dotyczące m.in. powierzchni, kubatur, adresów i zakresu przedsięwzięć.
To nie jest historia o jednej literówce.
Chodzi o dokumentację przygotowaną w związku z zadaniem „Rozwój spółdzielni energetycznej Zielona Energia Góra Kalwaria”.
Z materiałów przekazanych redakcji wynika, że dwa zamówienia dotyczące dokumentacji RECON ENERGY miały łączną wartość 218 066,70 zł brutto. Z pomocy Województwa Mazowieckiego pokryto 141 832 zł.
Dokumentacja została odebrana.
I właśnie tutaj zaczynają się pytania.
KTÓRA POWIERZCHNIA SZKOŁY JEST WŁAŚCIWA?
Przyjrzyjmy się szkole w Czaplinku.
W jednym miejscu dokumentacji pojawia się powierzchnia użytkowa:
1 686,40 m².
W innym:
892,85 m².
Różnica wynosi prawie 800 metrów kwadratowych.
Jeszcze większe zdziwienie może wywołać kubatura.
W dokumentacji pojawiają się wartości:
10 386 m³
oraz
2 911,41 m³.
Co zatem zostało poddane audytowi?
Cały budynek?
Tylko jego część?
Czy zastosowano różne metodologie liczenia?
A może jedna z wartości jest po prostu błędna?
Może istnieć techniczne i całkowicie racjonalne wyjaśnienie tych różnic. Problem w tym, że przy dokumentacji mającej stanowić podstawę kolejnych decyzji powinno być ono jednoznaczne.
Bo natychmiast pojawia się następne pytanie:
na których liczbach wykonano obliczenia?
Jeżeli zmieniają się podstawowe dane opisujące obiekt, czy zweryfikowano również wszystkie obliczenia, które od tych danych zależą?
CZACHÓWEK CZY CZAPLINEK?
Następna sprawa może wyglądać niewinnie.
Adres.
Według analizy przekazanej redakcji w dokumentacji szkoły w Czachówku pojawia się adres szkoły w Czaplinku.
W opracowaniu dotyczącym przedszkola w Baniosze wskazany ma być natomiast adres innego przedszkola w Górze Kalwarii.
Można powiedzieć:
zwykły błąd przy kopiowaniu dokumentu.
Być może.
Ale właśnie wtedy należy zadać następne pytanie:
jeżeli skopiowano adres, to czy skopiowano wyłącznie adres?
Czy pozostałe parametry techniczne zweryfikowano?
Czy osoba odbierająca opracowanie porównała dane z rzeczywistym obiektem?
Czy ktoś otworzył dokument, sprawdził adres i zestawił go z pozostałą dokumentacją?
A przede wszystkim:
jak szczegółowo sprawdzono opracowanie przed podpisaniem odbioru?
FOTOWOLTAIKA, KTÓRA RAZ JEST, A RAZ JEJ








Komentarze